Morze Śródziemne i Morze Czerwone a amerykańskie plany w Zatoce Perskiej.

źródło: en.wikipedia.org

źródło: en.wikipedia.org

Zachodnia część Bliskiego Wschodu przykuwa w ostatnich tygodniach bardzo wiele uwagi. Nie da się ukryć, że ciężar najważniejszych i najbardziej absorbujących opinię publiczną wydarzeń przesunął się z regionu Zatoki Perskiej do Gazy, Syrii, Izraela czy Egiptu. Media znacznie chętniej piszą obecnie o zbliżających się wyborach w Izraelu, gwałtownym kryzysie politycznym w Egipcie, wojnie w Syrii, czy ostatnio o konflikcie w Gazie. Nad tym co się dzieje w Iranie, Iraku i państwach GCC skupiają się mniej, nie mówiąc już o Afganistanie. Konflikt w tym kraju od dłuższego czasu określany jest jako „zapomniana wojna”, całkiem zresztą słusznie. Wynika to zapewne z dynamiki zmian. Wydarzenia w państwach Zatoki płyną jednostajnym nurtem. Kolejny zamach w Iraku, kolejny apel IAEA do Iranu, kolejne zamieszki w naftowych monarchiach. Media nie lubią monotonni, czytelnicy-wyborcy też nie.

W kontraście, w zachodniej części regionu dynamika wydarzeń jest obecnie o wiele większa. Tam więc skupia się uwaga polityków globalnych mocarstw. Gdzieś w tle zainteresowania podniesieniem statusu Palestyny w ONZ, konstytucjonalnym kryzysem w Egipcie, czy rozmieszczaniem przez NATO systemu Patriot w Turcji, przemknęła ostatnio informacja jakoby w USA postanowiono zaatakować Iran w marcu jeżeli kraj ten nie zahamuje swojego programu atomowego. Takich informacji przez ostatnie półtora roku było wiele, przewijały się najróżniejsze daty i choć Amerykanie lubią rozpoczynać wojny w Zatoce wczesną wiosną, to do zapowiedzi tych trzeba podejść sceptycznie.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że gdyby Amerykanie jednak naprawdę chcieli rozpocząć wojnę w Zatoce Perskiej na wiosnę przyszłego roku, to jestem pewien, że obecne zawirowania w zachodniej części Bliskiego Wschodu bardzo by im to utrudniły. Odwołajmy się do historii. Amerykanie działali militarnie w Zatoce Perskiej w latach 1987-2011. W tym w roku 1991 i latach 2003-2011 bardzo aktywnie, w latach 90. również dochodziło do kilku spięć z reżimem Saddam Hussajna, które kończyły się ostrzałem Iraku przez amerykańską marynarkę. We wszystkich tych konfliktach działania floty były kluczowe dla zapewnienia Amerykanom swobody operacyjnej, elastyczności, siły uderzeniowej, zaopatrzenia, oraz czyniły ich niewrażliwymi na polityczne wstrząsy w regionie.

Akweny w zachodniej części regionu były niezwykle ważne w całej układance. U.S. Navy swobodnie operowała na wschodnim Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym, a przyjazny reżim Hosniego Mubaraka zapewniał amerykańskim okrętom priorytetowy transfer przez Kanał Sueski. Działania na tych akwenach były dla USA, zarówno w roku 1991, jak i 2003, bezpieczne. Królowali na tych wodach niepodważalnie, a startujące z okrętów samoloty i pociski Tomahawk przyczyniały się do zwycięskich kampanii. Problem w tym, że są to czasy zamierzchłe.

Ostatnie kilka lat przyniosło dla zachodniej części regionu gwałtowne zmiany, które bardzo wymiernie odbijają się na bezpieczeństwie tamtejszych akwenów. Po pierwsze we wschodniej części Morza Śródziemnego co raz częstszym gościem jest rosyjska flota czarnomorska. Rosja ma co raz większe ambicje i w oparciu o bazę w syryjskim Tartus chciała ustanowić stałą obecność w regionie. Wojna w Syrii nieco zahamowała te plany, ale na pewno ich nie zdezaktualizowała.

Po drugie, w regionie pojawiła się irańska marynarka wojenna. IRIN przekracza Kanał Sueski, podobnie jak Rosjanie odwiedza syryjskie porty, przemyca broń do Gazy, paraduje wzdłuż wybrzeży Izraela, odbywa ćwiczenia na Morzu Czerwonym, rozmieszcza tam również okręty podwodne. Sytuacja kilka lat temu nie do pomyślenia. Pojawienie się dwóch nieprzyjaznych marynarek wojennych, nieważne jaki jest ich potencjał, na „amerykańskich” do niedawna wodach w sposób oczywisty wpływa na możliwości operacyjne U.S. Navy, a tym samym na wojnę w Zatoce Perskiej.

Istotne są również zmiany natury politycznej, o których wspominałem na początku artykułu. Turcja skupia swoją uwagę na wojnie w Syrii, oraz narastającym problemie kurdyjskim, z wojną tą zresztą zresztą ściśle związanym. Trudno spodziewać się by na wiosnę chciała mieć do czynienia z jakąkolwiek amerykańską inicjatywą militarną w Zatoce. Wydarzenia w Syrii i Libanie rodzą zagrożenie dla żeglugi wzdłuż wschodnich brzegów Morza Śródziemnego. Zmiany w Egipcie mogą zagrozić, utrudnić lub uczynić niebezpiecznym tranzyt okrętów i zaopatrzenia do Zatoki przez Kanał Sueski, co byłoby katastrofą dla amerykańskich sił zbrojnych. Mniej bezpiecznie niż kilka lat temu jest również wzdłuż strategicznie ważnych wybrzeży Jemenu.

Jakakolwiek amerykańska akcja, zwłaszcza obecnie, w czasie gdy na Bliskim Wschodzie nie ma już dużych sił lądowych USA, jest uzależniona od działań marynarki wojennej. Skuteczność floty z kolei zależy od swobody operacyjnej. Zmniejszenie bezpieczeństwa i większa konkurencja na zachodnim Morzu Śródziemnym i Morzu Czerwonym ma bardzo duży wpływ na planowanie posunięć wobec rejonu Zatoce. Sytuacja dziś jest znacznie bardziej skomplikowana niż kilka lat temu i zapewne jest to kolejny czynnik, który sprawia, że politycy w Waszyngtonie będą gotowi wydać rozkaz do ataku dopiero w ostateczności. Jeżeli jednak do przepowiadanej już od bardzo dawna wojny dojdzie, to należy się spodziewać, że Iran za pomocą swoich proxies będzie chciał niepokoić amerykańską marynarkę już na Morzu Śródziemnym i Czerwonym, a być może nawet zaatakować w Kanale Sueskim, który stosunkowo łatwo można zamknąć na kilka miesięcy, na przykład poprzez zatopienie w nim okrętu lub statku,  czy poprzez zaminowanie.

About these ads
Ten wpis został opublikowany w kategorii Egipt, Iran, Marynarka Wojenna, Turcja, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Morze Śródziemne i Morze Czerwone a amerykańskie plany w Zatoce Perskiej.

  1. Mariano93 pisze:

    Witam , na początek chciałbym napisać że jestem pod wrażeniem po przeczytaniu kilku artykułów zamieszczonych na Tym blogu. Blog jest bardzo ciekawy i opisujący to co w ‚Naszych’ mediach jest nie poruszane a Moim zdaniem powinno być ponieważ jakiekolwiek większe zmiany czy chociażby wojna na bliskim wschodzie bedą miały także wpływ na Nasz kraj.

    Odnośnie artykułu nie sadzę żeby amerykanie porwali sie z mieczem na Iran najbliższej wiosny czy też chociażby na Syrię ( wyjątkiem może być jakaś prowokacja rebeliantów z bronią chemiczną , Assad nie jest głupi co już pokazał więc nie użyje broni chemicznej ). Prawdą natomiast jest że ich dominacja w rejonie morza czerwonego oraz zatoki perskiej uległa znacznemu pogorszeniu o czym autor napisał w artykule. Natomiast jeśli chodzi o morze śródziemne uważam ze tam są bezpieczni pomimo pojawienia sie Rosji i Iranu i te dwie marynarki nie stanowią zagrożenia dla U.S. Navy.

    Autor wspomniał o kanale sueskim i jego np zablokowaniu czy zaminowaniu przez Iran. Jeżeli Iran wykonał by takie krok zostałby zniszczony przez resztę świata. Mój ojciec jest marynarzem i przepływał wiele razy przez kanał sueski sam raz miałem okazje tam być. On sam podkreslał jak ważnym miejscem dla Ameryki , Europy i Azji jest kanał sueski. Jego zablokowanie oznaczałoby załamanie gospodarki na całym świecie. Amerykanie , Rosja , Chiny (ogólnie NATO , ONZ i UE) nie pozwolą na coś takiego ponieważ jest to zbyt ważna ‚droga transportowa’.

    Biały dom oraz NATO chyba mocno robią w gacie i z uwagą analizują każda powstałą sytuacje na bliskim wschodzie szukając przyszłościowego rozwiązania na wszelki wypadek. Dlaczego tak jest ? Ameryka i Europa bez ropy i gazu z tamtych rejonów nie istnieją a dwie ostatnie przegrane wojny w Iraku I Afganistanie pokazują że NATO jest słabe i bezradne momentami co doskonale wykorzystuje Iran i Rosja które pokazały że One też potrafią rozdawac karty na tym dzikim wschodzie.

    Pozdrawiam

  2. marchi7 pisze:

    Witam i dziękuję za miłe słowa. Brak pewnych tematów w polskich mediach był jedną z przyczyn, które stały za powstaniem tego bloga.

    Co do Twoich uwag. Uważam, że obecnie USA nie będą porywały się na żadne akcje zbrojne jeżeli nie będą do tego zmuszone. Czy będą to inna kwestia. Uważam że mogą być, jeżeli nie z powodu zagrożenia najważniejszych interesów, to z powodu potrzeby utrzymania prestiżu w oczach bliskowschodnich/wschodnioazjatyckich sojuszników.

    Oczywiście marynarka Rosji czy Iranu nie jest w stanie rzucić wyzwania USNavy na żadnym akwenie, może jednak zagrozić kluczowym szlakom transportowym. Pojedynczy wypadek lub epizod zakończony sukcesem np.floty irańskiej może mieć fatalny wpływ na opinię publiczną w Stanach. Pisałem o tym kilkukrotnie, np. w artykule o bitwie w Cieśninie Ormuz. Co z tego, że Amerykanie zmiotą irańską flotę, jeżeli Iranowi uda się przeprowadzić choćby jeden skuteczny atak na amerykański okręt, w którym może zginąć więcej ludzi niż w Pearl Harbor czy World Trade Center… W tym kontekście utrata pełnej dominacji na M.Śródziemnym i Czerwonym wydaje mi się niezwykle ważna.

    Kanał Sueski ważny jest głównie dla Europy. USA nie są aż tak zależne od importu surowców, mogą również puścić tranzyt innymi szlakami. Chiny również, Rosja nie importuje surowców, a eksportuje innymi kanałami. W latach bodaj 80.doszło do blokady Kanału Sueskiego przez „niezidentyfikowany” okręt, który zaminował wyjście z tej arterii. Powszechnie oskarżano o to Libię, mimo to Libijczycy nie ucierpieli w związku z tą akcją. Kanał był niedrożny przez wiele tygodni.

    NATO zaangażowało się w Afganistanie nie będąc przygotowanym do zadań, które przed sobą postawiło. Wielokrotnie pisałem o tym, zwłaszcza w artykułach o amerykańskich siłach lądowych. USA/NATO nie będą więcej angażować się w operacje jak ostatnio w Iraku czy Afganistanie. Przyszłe wojny będą miały odmienny charakter o wiele lepiej przystający do potencjału Sojuszu.

    Pozdrawiam.

  3. Mariano93 pisze:

    Witam .

    To prawda Amerykanie już tak szybko nie porwą sie na żadną interwencje , szczególnie lądową. Pisał Pan o tym w jednym z artykułów odnośnie chyba U.S.Army gdzie główną siłą będzie U.S.Navy I siły specjalne ale proszę wybaczyć odkryłem te stronę kilka dni temu i nie przeanalizowałem wszystkiego jeszcze dokładnie :)

    Prawdą jest że zatopienie flagowej jednostki U.S.Navy w którejś z flot skończy sie katastrofą z tego co sie orientuje to na Lotniskowcach typu Nimitz może maksymalnie służyć 6500 osób wiec jest to już średnie miasteczko. A w samej zatoce perskiej są chyba teraz 2 lub 3 Amerykańskie lotniskowce i Francuski Charles de Gaulle ? Jeszcze U.S.S Carl Vinson wspiera u południowo wschodnich wybrzeży Iranu wojska NATO w Afganistanie. Wiec Iran wiekszych kłopotów z znalezieniem celu nie będzie miał.

    Co do kanału sueskiego to zaminowanie go czy zablokowanie go na wiele tygodni miało by bardzo zly wpływ na gospodarkę Europy , Chin i USA. Jakby nie patrzeć w tych czasach jeden topielec może pociągnąć za sobą wielu innych.

    Zgadzam sie że kiedy Sojusz przystepował do tych wojen nie był na nie przygotowany ale teraz ponosi koszty tego i zmiana taktyki będzie im na ręke , zobaczymy co czas pokaże :)

    Pozdrawiam :)

  4. jacek29 pisze:

    Bardzo interesujacy I ciekawy artykul

  5. Pingback: Jeśli nie atom to co? Część II | nowastrategia

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s