Polowania na ludzi według Iranu i Izraela.

 

źródło: news.rediff.com

13 lutego 2012 roku do samochodu izraelskiego ambasadora w Indiach, przemierzającego zatłoczone ulice stolicy kraju podjechał niezidentyfikowany motocyklista. Przyczepił do pojazdu bombę magnetyczną, po czym zniknął w zaułkach Delhi. Bardzo odważny zamach, mający również spore szanse na powodzenie. Samochodem podróżowała żona izraelskiego dyplomaty, jechała akurat odebrać ze szkoły córkę. Szczęśliwie w wyniku eksplozji została jedynie ranna. Tego samego dnia podobny ładunek zamontowany został pod limuzyną należąca do ambasady Izraela w gruzińskim Tbilisi. Tu również zamach nie przyniósł oczekiwanych efektów. Procedury bezpieczeństwa okazały się skuteczne, zagrożenie zostało zlokalizowane i zneutralizowane. Ambasady Izraela na całym świecie zostały zaalarmowane, kimkolwiek byli zamachowcy nie wykorzystali swojej szansy…

Do ciekawych wydarzeń doszło zaledwie dzień później, 14 lutego w Bangkoku. Jedną z dzielnic miasta wstrząsnęła eksplozja. Policja po przybyciu na miejsce odkryła w zniszczonym mieszkaniu spory skład ładunków wybuchowych. Zaczął się również pościg za trzema rezydentami mieszkania. Jeden z mężczyzn najwyraźniej ranny w wybuchu, uciekał ciężko krwawiąc. Z budynku zabrał dwa ręczne ładunki wybuchowe. Starał się za ich pomocą obronić przed policją, robił to jednak na tyle nieskutecznie, że nie tylko został schwytany, ale stracił również obie nogi w wyniku eksplozji własnej broni. Drugi podejrzany schwytany został na lotnisku. Trzeci zbiegł, a świadkowie wspominali również o czwartej osobie – kobiecie, która wynajmowała mieszkanie. Oczywiście rozpłynęła się w powietrzu. Ładunki, którymi miotał pechowy pirotechnik, a także te znalezione w mieszkaniu, bardzo przypominały te użyte w zamachach na izraelskich dyplomatów w Delhi i Tbilisi dzień wcześniej.

Obaj aresztowani w Bangkoku mężczyźni byli Irańczykami. W Izraelu podniosły się głosy oburzenia i oskarżeń… Wróćmy na chwilę do Indii. Próba zamachu w Delhi miała miejsce niepokojąco blisko siedziby premiera, policja wzięła się więc raźno do pracy. Zatrzymano trzy osoby podejrzane o udział i planowanie zamachu, a także osoby, które udzielały zamachowcom wsparcia. Zbieg okoliczności – sami Irańczycy, do tego szybko odkryto kontakty grupy z Delhi z grupą w Bangkoku. Teheran, jak można było przewidzieć wyparł się wiedzy i powiązań z aresztowanymi ludźmi. Indie są obecnie w dość kłopotliwej sytuacji, gdyż starają się utrzymać dobre kontakty i z Izraelem (dostawy broni) i z Iranem (dostawy  ropy). Rozwiązaniem tego problemu zajmą się hinduscy dyplomaci, tymczasem ponownie przenieśmy się w czasie i przestrzeni.

Styczeń 2010 roku, centrum Teheranu. Masoud Ali Mohammadi parkuje samochód, obok eksploduje motocykl. Mohammadi ginie na miejscu.  Listopad 2010 roku, Teheran. Dwóch motocyklistów podjeżdża do dwóch różnych samochodów, w dwóch różnych miejscach Teheranu. Motocykliści przyklejają bomby magnetyczne do samochodów, obie eksplodują. Majid Shrahriari ginie, Fereidoon Abbasi uchodzi cało (dzięki dobremu przeszkoleniu przez służby bezpieczeństwa na takie wypadki). Lipiec 2011 roku, Teheran. Uzbrojony motocyklista zabija prowadzącego swój samochód Dariousha Rezaeinejada. Styczeń 2012, Teheran. Motocyklista podjeżdża do samochodu, którym podróżuje Mostafa Ahmadi-Roshan. Bomba magnetyczna zostaje przyczepiona, Roshan i jego kierowca giną.

 

Wszyscy wymienieni wyżej mężczyźni byli wysoko postawionymi naukowcami pracującymi nad irańskim programem atomowym. Bardzo bolesna strata dla irańskich władz. O egzekucje w Teheranie oskarżono izraelskie służby. Nie dziwi więc, że Irańczykom puściły nerwy i chcieli się zemścić w Delhi, Tbilsi i Bangkoku. Zemsta była skrajnie nieudolna i wszystkie trzy próby spaliły na panewce. Cóż, nie oznacza to na pewno, że Iran nie będzie próbował nadal szukać pomsty na zabójcach swoich najtęższych umysłów.  Minister spraw zagranicznych Izraela również zapowiedział „pociągnięcie do odpowiedzialności” ludzi polujących na dyplomatów, o kolejnych zamachach na pewno więc usłyszymy.

W powyższej historii szokuje jedna rzecz – możliwości izraelskich służb. To, że Izrael potrafi organizować mistrzowskie akcje by zlikwidować jednostkowy cel pokazała akcja w Dubaju, która zakończyła się śmiercią Mahmouda al-Mabhouha, wysoko postawionego członka Hamasu. Operacja była tak wirtuozerska, że wiele europejskich krajów zaofiarowało Emiratom swoją „pomoc” w poszukiwaniu sprawców, by choć otrzeć się o informacje na jej temat. Wydaje się jednak, że akcje w Teheranie to jeszcze wyższa półka. Irańczycy polowali na dyplomatów izraelskich w dużych, ludnych, wieloetnicznych miastach – Delhi,Tbilisi,Bangkok. Izrael bezkarnie likwiduje cele, które z racji swoich funkcji na pewno były ściśle pilnowane, w samym sercu Teheranu – stolicy Iranu. Teheranu, który w znacznej mierze jest miastem „zamkniętym” i niemal całkowicie kontrolowanym przez irańskie służby bezpieczeństwa. Bez wpadek. Eksperci uważają, że Izrael korzysta z wewnętrznej pomocy, bez której akcje takie nie byłyby możliwe. Jako pomocników typuje się ruchy oporne wobec irańskiej władzy takie jak kurdyjska Party of Free Life of Kurdistan lub sunnicka grupa terrorystyczna Jundallah. Być może, nie umniejsza to jednak w żaden sposób niesamowitych możliwości jakie przez niemal 65 lat wykształciły izraelskie służby w operacjach na Bliskim Wschodzie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iran, Izrael, Służby Specjalne, Zamachy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Polowania na ludzi według Iranu i Izraela.

  1. Pingback: Amerykański wywiad a program atomowy Iranu – czy możemy spać spokojnie ? | nowastrategia

  2. Pingback: Czy Izrael powinien jak najszybciej zaatakować Iran? | nowastrategia

  3. Pingback: Ataki na amerykańskie placówki a Al-Qaida, sabotaż irańskiego programu atomowego i skuteczna taktyka Talibów. | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s