Shura e-Murakeba – potężny sojusz bojowników na afgańsko-pakistańskim pograniczu a bezpieczeństwo Pakistanu.

źródło: online.wsj.com

Ponowne otwarcie tras zaopatrzeniowych do Afganistanu przez Pakistan, jest jednym z najważniejszych wydarzeń na Bliskim Wschodzie w ostatnich miesiącach. Trasy były zamknięte od listopada 2011 roku, kiedy to w niefortunnym incydencie, amerykańskie wojsko zabiło 26 pakistańskich żołnierzy. Późniejsze negocjacje były długie i trudne. Pod koniec maja relacje między Waszyngton a Islamabadem były tak napięte, że fakt, iż udało się uzyskać konsensus 3 lipca trzeba uznać za pozytywnie zaskakujący. Nie będzie to jednak po prostu powrót do sytuacji sprzed fatalnego incydentu, bowiem przez osiem miesięcy, kiedy trasy były zamknięte, na afgańsko-pakistańskim pograniczu wiele się zmieniło.

Ciekawy będzie wpływ nowego porozumienia na prowadzoną przez USA kampanię dronów nad pograniczem. Co prawda akcji UAV w 2012 roku było mniej, w porównaniu do wcześniejszych lat prezydentury Baracka Obamy. Loty zostały jednak zintensyfikowane pod koniec maja, kiedy po dyplomatycznych spięciach na szczycie NATO w Chicago, oraz skazaniu przez Pakistan miejscowego lekarza, który pomógł CIA wytropić Osamę bin Ladena, na 33 lata więzienia, stosunki Stanów Zjednoczonych z Pakistanem były bardzo dalekie od przyjaznych. Efektem częstych ataków dronów w tym okresie była między innymi śmierć Abu Yaha al-Libiego, „numeru dwa” w Al-Qaidzie.

Pakistańskie władze, a jeszcze mocniej „pakistańska ulica”, są od zeszłego roku zdecydowanie przeciwne nalotom dronów. Trudno więc przewidzieć, jaki wpływ porozumienie w sprawie tras transportowych, będzie miało na tę skuteczną kampanię, która jest oczkiem w głowie obecnego prezydenta USA*. Drugim znakiem zapytania jest wpływ porozumienia na wewnętrzne bezpieczeństwo Pakistanu. Grupy bojowników i Al-Qaida świetnie wykorzystały trwający osiem miesięcy okres napięć między krajem, na terenie którego działają a USA. Pozwoliło im to, z inicjatywy Al-Qaidy, uformować sojusz największych grup bojowników pogranicza. Sojusz, który wymierzony jest w USA i NATO. Na porozumieniu tym skorzystał Pakistan, gdyż jednym z założeń tego bloku, było zaprzestanie ataków na pakistańskie władze.

Ale po kolei. W ostatnich dniach grudnia 2011 roku, dzięki wysiłkom Al-Qaidy, cztery duże ugrupowania bojowników zacieśniły diametralnie swoją współpracę. Sojusz przybrał nazwę Shura e-Murakeba, a w jego skład weszły: Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP – czyli pakistańscy Talibowie), grupa Hafiza Gul Bahadura (dawniej ściśle związana z TTP, rozdzielona na wskutek różnic zdań w kwestii zwalczania władz Pakistanu), grupa Mułły Nazira i oczywiście Haqqani Network.  Tak silne ugrupowanie mogło zdominować, składający się z mozaiki grup bojowników i licznych plemion, region afgańsko-pakistańskiego pogranicza.

Głównym problemem, było przekonanie TTP, by zaprzestało walki z pakistańskimi władzami. Architektom tego porozumienia, czyli nieżyjącemu już Abu Yaha al-Libiemu i Abdur Rehmanowi al-Saudiemu z ramienia AQ i Sirajuddinowi Haqqaniemu z Haqqani Network sztuka ta się udała. Pozostałe trzy grupy łączyły z Pakistanem bardziej niż poprawne relacje… Dzięki temu, porozumienie mogło skupić się na realizacji swojego głównego założenia, czyli walce z USA i NATO, przy równoczesnych poprawnych stosunkach z Pakistanem i zaprzestaniu przestępczej działalności na pograniczu. Inicjatywę tę „pobłogosławił” duchowy przywódca całego ruchu Talibów – Mułła Omar.

W działalności grupy ogromne znaczenie ma propaganda. Shura e-Murakeba za jeden z celów stawiała sobie ochronę cywilnej ludności regionu, grożąc nawet karami tym mudżahedinom, którzy dopuszczą się wykroczeń. Ten aspekt działalności grup bojowników lansuje od pewnego czasu zwłaszcza Al-Qaida, a jej wielkim zwolennikiem jest jej obecny przywódca, Ayman al-Zawahiri. Wynika to z klęski, jaką AQ poniosła w Iraku po 2007, a jednym z jej powodów była nadmierna brutalność wobec „prostych” muzułmanów.

Warto dodać, że możliwość zawiązania tego porozumienia była pochodną gwałtownego załamania amerykańsko-pakistańskich stosunków. W okresie między listopadem a lutym zawieszone zostały akcje dronów nad pograniczem. Gdyby nie to, niemożliwym byłoby zorganizowanie spotkań na szczycie, w których uczestniczyli najważniejsi bojownicy. Pierwsze spotkanie odbyło się 27 listopada w Azam Warzak w Południowym Waziristanie (teren pod kontrolą Mułły Nazira), drugie 11 grudnia w Datta Khel w Północnym Waziristanie. Zawarcie porozumienia 31 grudnia 2011 roku, ogłosił w swoim oświadczeniu rzecznik TTP.

Trzeba również wspomnieć, że równolegle toczyły się negocjacje TTP ze stroną pakistańską. Islamabad w okresie wielkiego napięcia z USA był zapewne zachwycony możliwością uwolnienia się od wewnętrznego zagrożenia. Pakistan nie miał oczywiście nic przeciwko, by potężne ugrupowanie całe swe siły skoncentrowało na walce z NATO w Afganistanie, tym bardziej, że gwarantowało to spokój po pakistańskiej stronie granicy.

Próby utworzenia zjednoczonego frontu bojowników na pograniczu, Al-Qaida podejmowała już od kilku lat. Owszem, kilkukrotnie udawało tworzyć się grupy zrzeszające szerokie spektrum organizacji bojowników (na przykład powstała w 2009 roku Zjednoczona Rada Mudżahedinów). Były one jednak nie trwałe, a kością niezgody było przeważnie nastawienie do Pakistanu.

W związku z osiągniętym kilka dni temu porozumieniem między Stanami Zjednoczonymi a Pakistanem, pojawia się pytanie o postawę jaką przyjmie Shura e-Murakeba. Biorąc pod uwagę, że zawarcie tego sojuszu było możliwe jedynie dzięki specyficznym uwarunkowaniom, powstałym w listopadzie 2011 roku, można spodziewać się, że dojdzie do jego rozkładu. Przede wszystkim NATOwskie konwoje przemierzające Pakistan staną się zapewne celem ataków, co nadwyręży relacje grupy z władzami w Islamabadzie. Ponadto trudno sobie wyobrazić, by w tej sytuacji Al-Qaidzie, Haqqani Network i innym przyjaznym  Pakistanowi ugrupowaniom Talibów, udało się powstrzymać TTP przed powrotem do walki z pakistańskimi władzami. Nie zapominajmy, że TTP zostało utworzone w roku 2007 jako organizacja, która miała skupić się na walce z Pakistanem właśnie. Zresztą już w dzień po ogłoszeniu porozumienia Pakistanu z USA, TTP ogłosiło, że zamierza atakować konwoje i wezwało Pakistan do ponownego zamknięcia tras tranzytowych…

Najbliższe tygodnie pokażą, czy wznowienie tranzytu przez Pakistan zaowocuje atakami w pakistańskie władze. Zastanawiająca jest jednak postawa samego Pakistanu, który musiał brać ten aspekt pod uwagę w czasie negocjacji z USA. Jak wiemy dziś, Pakistan nie zawarł nowego porozumienia z uwagi na finansowe zyski. Choć w toku negocjacji mówiło się, że Islamabad żąda 5,000 $ opłaty za każdy kontener zmierzający do Afganistanu, w końcu zgodził się na 250$. Czyli taką samą opłatę, jaką pobierał przed incydentem w listopadzie. Czyżby więc po ponad półtora roku  fatalnych relacji z USA Pakistan postawił na „nowe otwarcie” …?

*6 lipca amerykański dron zabił 17 bojowników w rejonie Datta Khel w Północnym Waziristanie. To jeden z najskuteczniejszych ataków w tym roku i dowód na to, że porozumienie w sprawie otwarcie tras, nie wpłynęło na kampanię dronów. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Afganistan, Pakistan, Terroryzm, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Shura e-Murakeba – potężny sojusz bojowników na afgańsko-pakistańskim pograniczu a bezpieczeństwo Pakistanu.

  1. Pingback: Fala przemocy w Pakistanie. | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s