Izrael na „nowym” Bliskim Wschodzie.

Źródło: nytexaminer.com

Bliski Wschód gruntownie się zmienia. Wynika to z wydarzeń 2011 roku. Proces przekształceń nie jest jeszcze zakończony, a na ustabilizowanie się regionu i wykształcenie nowego status quo po wydarzeniach „arabskiej wiosny” trzeba będzie jeszcze długo czekać. Już dziś możemy jednak powiedzieć, że region jest mniej bezpieczny, a na pewno mniej przewidywalny niż był przed burzliwymi wydarzeniami wiosny 2011 roku.

Izrael jest specyficznym aktorem na bliskowschodniej scenie. Choć oczywiście wydarzenia, które wstrząsneły światem arabskim nie przeniosły się bezpośrednio na wewnętrzna sytuację tego kraju, postawiły przed nim szereg nowych wyzwań. Otoczenie Izraela, a co za tym idzie uwarunkowania bezpieczeństwa tego kraju uległy gwałtownej przemianie. Czy Izrael jest gotów stawić czoła nowej rzeczywistości?

W niedługiej historii Izraela możemy wyróżnić trzy fazy, które charakteryzowały odmienne zagrożenia dla jego bezpieczeństwa. Pierwszy okres obejmował lata od powstania kraju do porozumień pokojowych z Egiptem, czyli lata 1949-1979. To czas, w którym istnienie państwa żydowskiego było realnie zagrożone. Państwa arabskie chciały wymazać sztuczny, według nich, twór z mapy regionu. Efektem i znakiem tych burzliwych czasów były wojny Izraela z państwami arabskimi. Częste i toczone na dużą skalę. W tym okresie Izrael musiał w znacznej mierze polegać na współpracy z potężnymi sojusznikami. W pierwszych latach istnienia państwa był to Związek Radziecki, a następnie Stany Zjednoczone. Izrael wyszedł obronną ręką ze wszystkich toczonych w tym czasie starć. Byłoby to jednak o wiele trudniejsze, o ile w ogóle możliwe, bez pomocy ze strony USA. Warto pamiętać również, że w początkowej fazie wojny Yom Kippur klęska Izraela wydawała się całkiem realna, a czujące nóż na gardle państwo rozważało użycie broni jądrowej.

Druga faza, która rozpoczęła się wraz z ułożeniem poprawnych stosunków z Egiptem – najpotężniejszym adwersarzem Izraela, trwała w zasadzie do zeszłego roku. Izrael nie musiał w tym okresie martwić się o przetrwanie państwa. Owszem, przed państwem żydowskim nadal stawiane były wyzwania. Rozwijający się islamski terroryzm, sprawa palestyńska, kolejne intifady, czy też zagrożenie ze strony niestabilnego Libanu. Żaden z tych czynników nie niósł jednak za sobą, w przeciwieństwie do wyzwań okresu wcześniejszego, realnego zagrożenia dla istnienia Izraela.

Sytuacja w regionie była korzystna. Egipt i Jordania podpisały z Izraelem porozumienia pokojowe, Irak i Iran były związane trwającą niemal dekadę krwawą i wyniszczającą wojną. W 1991 roku Stany Zjednoczone w znacznej mierze ograniczyły iracki potencjał. Iran pod rządami prezydentów Rafsanjaniego i Khatamiego był państwem dalece mniej agresywnym wobec Izraela niż obecnie. Również rozwijający się współczesny islamski świat bojowników skupiony był przez całe lata 80. na walce z ZSRR w Afganistanie. W latach 90. rozpoczął się złoty okres relacji z Turcją. W tym czasie Izrael był mniej zależny od wsparcia sojuszników i prowadził bardziej niezależną politykę.

Obecnie sytuacja ulega diametralnej zmianie. Rok 2011 można uznać za punkt graniczny, w którym rozpoczny się nowy okres w izraelskiej polityce zagranicznej. Okres wzrostu zagrożeń, które nie tylko stanowią żywotną groźbę dla bezpieczeństwa Izraela, ale do tego są dalece nieprzewidywalne.

Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Iran i jego nuklerne ambicje. To nie problem nowy, Iran wzbogacanie uranu rozpoczął przed 2011 rokiem, jednak w ostatnim czasie napięcie wokół programu znacznie wzrosło. Obecnie debata nad atakiem na Iran ze strony Izraela jest znowu bardzo ożywiona, pojawiają się głosy, że uderzenie planowane jest na październik. Niebezpieczeństwo ze strony Iranu stanowi realne zagrożenie dla izraelskiego państwa, a Izrael nie będzie w stanie poradzić sobie z nim bez pomocy sojuszników.

Niemniej groźne dla Izraela są zmiany zachodzące w Egipcie. Tym razem mamy do czynienia ze zmianami politycznymi związanymi bezpośrednio z wydarzeniami 2011 roku. Wybory w Egipcie wygrał przedstawicie Bractwa Muzułmańskiego, Mohammed Morsi. Pisałem niedawno o fatalnej dla Izraela sytuacji jaka powstała na Synaju, a również jest wynikiem „arabskiej wiosny”. W kilka dni po moim artykule bojownicy z Synaju dokonali zuchwałej napaści na egipski posterunek, zamordowali 15 żołnierzy, a na zdobytych pojazdach chieli wedrzeć się do Izraela. Zdarzenie to wymogło na rządzie w Kairze odpowiedź zbrojną. Na Synaj zostały wysłane wojska. Choć ofensywa póki co postepuję dość niemrawo, prezydent Morsi wykorzystał sytuację by wzmocnić swoją władzę w stolicy. Zdymisjonował szefa wywiadu, ministra obrony i kilku wysokich rangą wojskowych. Wbrew oczekiwaniom komentatorów prezydent zyskuje przewagę w walce politycznej z armią, jego szansę są tym większe, że może liczyć na poparcie niższych rangą i młodszych oficerów w egipskich siłach zbrojnych, a także egipskiego społeczeństwa.

Co oznacza to dla Izraela? To właśnie armia była podporą poprzedniego reżimu, a w związku z jej postawą Hosni Mubarak tak szybko opuścił stanowisko. Najważniejsi oficerowie byli również czynnikiem wspierającym status quo z Izraelem, a także współpracę z USA. Prezydent z kolei symbolizuje egipską „ulicę”, która domaga się zmian w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Jeśli prezydentowi uda się zdominować egipską scenę polityczną może dojść do wolty w stosunkach z Izraelem. Egipt stanie się wówczas większym zagrożeniem dla państwa izraelskiego niż Iran.

Rok 2011 to również wybuch wojny w Syrii. Owszem, Bashar Assad nie był przyjacielem Izraela, ale był wrogiem przewidywalnym i dobrze znanym. Ze stron Syrii nie groziło Izraelowi żadne niebezpieczeństwo. Jestem przekonany, że politycy w Tel Awiwie woleli rząd Assad, niż niepewny wynik wojny domowej. Patrząc na ogolną tendencję w całym regionie możemy przyjąć, że jeśli Assad upadnie, to jego miejsce zajmą czynniki zdominowane przez konserwatystów, podobnie jak Egipcie… Choć dziś o tym jeszcze się nie mówi, bo do końca wojny i nowego rządu daleko, nie trudno wyobrazić sobie nową władzę, która po umocnieniu, ze wsparciem narodu spojrzy na przykład na Wzgórza Golan w dawno nie widziany sposób.

Na szczeście dla Izraela zamieszki związane z „arabską wiosną” w znacznym stopniu ominęły Jordanię. Rewolucja także w tym państwie mogłaby sprawić, że Izrael zostałby otoczony pierścieniem krajów rządzonych przez polityków otwarcie Izraelowi wrogich. Podobnie jak przed 1979 rokiem, tylko, że teraz władze te mogłyby być wybrane demokratycznie, a tym samym mieć duże poparcie narodowe. Zwykli muzułmanie są z zasady bardziej radykalnie nastawieni do Izraela niż politycy, a jedną ze zdobyczy „arabskiej wiosny” będzie to, że masy ludności będą miały legalne środki, by wywierać presję na swoich polityków. Rzecz raczej niespotykana w ostatnich dziesięcioleciach historii Bliskiego Wschodu.

Ostatni czynnik to bojownicy dżihadu, którzy w wyniku ostatnich przeobrażeń znaleźli się bliżej granic Izraela niż kiedykolwiek wcześniej. Wspominałem już o Synaju, z dnia na dzień zwiększa się również potencjał Al-Qaidy w Syrii. To przeciwnik, który może działać w sposób zdecydowanie bardziej brutalny i agresywny, a przy tym nieprzewidywalny, w porównaniu do aktorów niepaństwowych, którzy zagrażli Izraelowi w ostatnich latach, czyli Hezbollahu, Hamasu i innych ugrupowan palestyńskich.

Rok 2011 był dla regionu przełomowy. Choć trudno dziś przewidzieć jaki ostatecznie kształt przyjmie Bliski Wschód w wyniku zeszłorocznych wydarzeń na dzień dzisiejszy wydaje się, że Izrael może być ich największym przegranym. Według czarnego scenariusza Izrael ponownie graniczył będzie z otwarcie wrogimi mu państwami, aktywnie wspierającymi sprawę palestyńską. W krajach pod rządami demokratycznie wybranych ciał o wiele łatwiej będą rozwijały się niepaństwowe, islamskie ruchy ekstremistyczne, które przez silnych przywódców jak Mubarak i Assad były tępione. Z dalszej odległości grozić będzie Iran, który również angażował będzie się poprzez nieoficjalne wsparcie aktorów niepaństwowych. Dla Izraela idą ciężkie czasy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Izrael i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Izrael na „nowym” Bliskim Wschodzie.

  1. Pingback: Czy wojna w Gazie jest na rękę Netanyahu? | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s