Tajemniczy dron na izraelskim niebie, mniej broni dla syryjskich rebeliantów i wpływ protestów w Iranie na Izrael.

Źródło: nytimes.com

 

IZRAEL A PROTESTY W IRANIE

Kilka dni temu informowałem o rzadkim zjawisku, którym są wystąpienia ludności w Iranie. Przypomnijmy, że środowiska kupieckie gwałtownie zareagowały na spadek wartości irańskiej waluty w skutek międzynarodowych sankcji. Wystąpienia mają już pierwsze efekty na arenie międzynarodowej.

Nadzieje na pogłębienie niezadowolenia Irańczyków, oraz możliwy wybuch „perskiej wiosny” wyraził Minister Spraw Zagranicznych Izraela Avigdor Lieberman. Podobno również Benjamin Netanyahu, który do tej pory często podkreślał, iż nie wierzy w skuteczność sankcji ma zamiar zwiększyć współpracę z Unią Europejską i zachęcać europejskich polityków do zintensyfikowania działań na tym polu.

Washington Post na swoich stronach donosi o zmianie w izraelskiej retoryce i możliwości zmniejszenia szans na atak militarny na Iran w związku z wystąpieniami. Przeczytać możemy również o tym, że zeszłotygodniowe wystąpienia w Iranie sprawią, iż premier Netanyahu nie będzie mógł sobie pozwolić na tak zdecydowane negowanie efektów sankcji, jak czynił to do tej pory.

Fakty są jednak takie, że na dzień dzisiejszy protesty w Teheranie zostały uciszone. Przedstawione w artykule wnioski, a także cytaty anonimowego doradcy premiera Izraela, jakoby Netanyahu miał obecnie spoglądać na sankcje bardziej przychylnym okiem, a myśl o ataku odsuwać, wydają mi się przedwczesne. Póki co mamy do czynienia z pojedynczym wystąpieniem, a droga do czegoś co moglibyśmy nazwać „perską wiosną” jest bardzo odległa. Z drugiej strony zahamowanie irańskiego programu atomowego na wskutek wewnętrznej presji społecznej na reżim w Teheranie byłoby wielkim zwycięstwem zarówno Izraela, Unii Europejskiej, jak i Stanów Zjednoczonych. Droga do tego na dzień dzisiejszy wydaje się jednak odległa. Zeszłotygodniowe protesty mogą być za kilka miesięcy traktowane jedynie jako ciekawostka.

ARABIA SAUDYJSKA I KATAR ZMNIEJSZAJĄ POMOC DLA REBELIANTÓW W SYRII

New York Times donosi, że dwaj czołowi członkowie GCC zmniejszają wsparcie militarne dla rebeliantów, którzy od 18 miesięcy walczą z reżimem prezydenta Assada w Syrii. Arabia Saudyjska i Katar są jednymi z głównych przeciwników alawickiego reżimu w Damaszku i pomimo, że nigdy nie zostało przyznane to oficjalnie, wspierają rebeliantów militarnie od dłuższego czasu. Według NYT pomoc ta zmniejsza się, nigdy również, przynajmniej na większą skalę, monarchowie z nad Zatoki Perskiej nie dostarczali bojownikom cięższego uzbrojenia, dzięki któremu można by zmienić losy wojny. Dostarczane uzbrojenie to głównie broń lekka i amunicja. W arsenale powstańców brak na przykład osobistych zestawów rakietowych, dzięki którym można skutecznie zwalczać czołgi czy samoloty.

Jakie są tego powody? Po pierwsze brak oficjalnego wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych, nie mówiąc już o ONZ. Cytowani w artykule przedstawiciele mówią, że choć USA nie zabraniają wysyłania bardziej zaawansowanego uzbrojenia do Syrii, przestrzegają przed możliwymi negatywnymi skutkami takich działań. Po drugie, podobnie jak politycy na zachodzie, monarchowie na Półwyspie Arabskim również obawiają się nie oczekiwanych,, trudnych do przewidzenia skutków wzmożonego transferu uzbrojenia. Syryjska opozycja nie jest jednolita, a według większości obserwatorów regionu od dłuższego czasu co raz większe znaczenie w szeregach powstańców mają ekstremiści. Dla państw takich jak Arabia Saudyjska stanowią oni jeszcze większe zagrożenie niż dla USA. Saudowie nie chcą, by powtórzyła się sytuacja z czasów wojny radziecko-afgańskiej, kiedy to na polach walki z ZSRR wyszkolono i uzbrojono tysiące bojowników, którzy później wykorzystywali swoje umiejętności w walce z konserwatywnymi monarchiami.

Kolejny aspektem, który budzi obawy niemal wszystkich, w tym Saudów i Katarczyków, jest możliwość zaognienia sytuacji do poziomu, który spowoduje wybuch sektariańskiej waśni na szeroką skalę w całym regionie. Pisałem o tym wielokrotnie. Z drugiej strony nie można mieć złudzeń. Broń i pieniądze z państw GCC do Syrii nadal płyną. W krajach tych rezyduje wiele osób prywatnych, które z własnej inicjatywy wspierają każdy odłam powstańców. Nie można jednak spodziewać się, by bez „oficjalnego” poparcia monarchów, a także cichego przyzwolenia USA, wsparcie to mogło w zdecydowany sposób wpłynąć na syryjski konflikt.

TAJEMNICZY DRON NA IZRAELSKIM NIEBIE

W sobotę siły powietrzne Izraela zestrzeliły nad pustynią Negev bezzałogowy aparat latający, który naruszył izraelską przestrzeń powietrzną. Maszyna była nie uzbrojona, a wszystkie jej części zostały przechwycone i są obecnie poddawane analizie.

Najprawdopodobniej w związku z tym wydarzeniem cztery izraelskie myśliwce naruszyły libańską przestrzeń powietrzną dzień po incydencie, o czym możemy przeczytać na łamach New York Times. Patrolowanie libańskiego nieba wynika z tego, że pierwszym podejrzanym w sprawie tajemniczego UAV jest Hezbollah (pomimo, że maszyna nadleciała z kierunku, który wskazywałby Strefę Gazy jako miejsce jej startu). Choć na ten moment opinia publiczna nie posiada żadnych konkretnych informacji na temat rodzaju i stopnia zaawansowania drona, a także jaki był powód wtargnięcia maszyny w izraelską przestrzeń powietrzną, wokół sprawy pojawiają się liczne spekulacje. W mediach można spotkać się z opiniami jakoby za „nalotem” stał Iran, a zadaniem drona było zebranie informacji na temat izraelskiego ośrodka nuklearnego w Dimonie. Trudno jednak spodziewać się by ktokolwiek miał nadzieję, że taka operacja przeciwko Izraelowi może zakończyć się powodzeniem. Uważam, że wydarzenie to można rozpatrywać jako propagandowy gest mający udowodnić, że izraelską strefę powietrzną można naruszyć (jeśli tak, to misja nie skończyła się powodzeniem…) lub też po prostu utratę kontroli nad maszyną przez jej operatorów, co jak wiemy na przykładach najbardziej zaawansowanych dronów USA zdarza się dość często.

Wydarzenie jest kolejną oznaką wzrastających możliwości aktorów niepaństwowych w pozyskiwaniu zaawansowanych systemów uzbrojenia. Hezbollah niewątpliwie bryluje w tej materii, o czym Izrael boleśnie przekonał się w roku 2006, gdy zaawansowany pocisk C-802 chińskiej produkcji uszkodził okręt INS Hanit. Efektem tego było zawieszenie operacji izraelskiej marynarki wzdłuż libańskiego wybrzeża w ówczesnym konflikcie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Arabia Saudyjska, Iran, Izrael, Katar, Siły Powietrzne, Syria i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s