Kłopoty w afgańskiej prowincji Bamyan i wsparcie Turcji w obliczu wzrastającego zagrożenia z Syrii.

źródło: en.wikipedia.org

PROWINCJA BAMYAN – SYMBOL CZARNEJ PRZYSZŁOŚCI AFGANISTANU?

Pięknie położona w centralnym Afganistanie prowincja Bamyan znacznie różni się od pozostałych regionów kraju. Zamieszkują ją głównie Hazarowie, najbardziej odmienna i również najciężej doświadczona grupa etniczna w Afganistanie. Hazarowie są jedyną zwartą grupą szyicką w kraju, są odmienni od reszty Afgańczyków także z wyglądu. Hazarowie przez wieki byli prześladowani przez inne grupy etniczne, zabijani i sprzedawani w niewolę. W czasie rządów Talibów, wielu Hazarów zostało zamordowanych, głównie za ich heretycką – według Talibów – wiarę.

Po 2001 roku prowincja była jednak najspokojniejszym miejscem w kraju. Wpływy Talibów i Al-Qaidy były tam bardzo ograniczone, głównie ze względu na etniczną specyfikę prowincji. Przez całe lata nie dochodziło tam do wielu aktów przemocy. Rozważano nawet, czy do Bamyan nie powrócą wkrótce turyści z całego świata. Piękna prowincja jest bowiem perłą Afganistanu. To własnie w Bamyan znajdowały się gigantyczne posągi Buddy, które były wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Niestety zostały zniszczone przez Talibów w 2001 roku. Ortodoksyjna wiara uczniów pakistańskich medres nie dopuszcza bowiem przedstawiania postaci ludzkich w sztuce.

Relatywny spokój w prowincji został zaburzony w drugiej połowie bieżącego roku. Do Bamyan przenika co raz więcej Talibów. W sierpniu zginęło kilku stacjonujących w prowincji żołnierzy koalicji, rozpoczęły się represje wobec hazarskiej ludności (łącznie ze ścięciem człowieka, za to, że był ubrany w zachodni t-shirt), wzdłuż dróg pojawiać zaczęły się miny pułapki…

Ludność prowincji nie ma złudzeń. Po roku 2014, gdy z Afganistanu znikną siły koalicji, Talibowie wrócą do Bamyanu. Wówczas Hazarowie będą mieli dwie ścieżki do wyboru – walczyć lub zbiec z kraju, tak jak wielu ich ziomków, którzy opuścili Afganistan w ciągu ostatniej dekady. Ich postawa nie może dziwić. Choć rząd centralny obiecuje wzmocnienie sił bezpieczeństwa w prowincji, dodatkowe oddziały nie przybywają, podczas gdy aktywność Talibów wzrasta.

Ta sytuacja, o której można przeczytać na stronach Reutersa, może być potraktowana jako bardzo niepokojący symbol. Oto w dwunastym roku wojny bezpieczeństwo w jednym z najspokojniejszych regionów kraju gwałtownie spada. Bardziej jednak niż sam fakt niepokoi nastawienie ludności, która zdaje się nie mieć nadziei co do przyszłości swojego kraju. Wojna domowa lub powrót władzy Talibów. Czy to naprawdę jedyne opcje?

ZACIEŚNIA SIĘ WSPÓŁPRACA USA Z TURCJĄ W SPRAWIE SYRII.

Zwiększa się nieoficjalna współpraca Stanów Zjednoczonych i Turcji. Kraje znacznie wzmacniają wspólne wysiłki wywiadowcze, oraz konsultacje wojskowe. Powodem tych działań jest co raz większa intensywność wojny w Syrii i narastające z każdym dniem obawy, że widoczne już dziś rozlewanie się tego konfliktu może doprowadzić do wojny regionalnej, informuje Washington Post.

Współpraca dotyczy również wyprzedzającego planowania na wypadek potrzeby stworzenia w Syrii stref bezpieczeństwa, a także ewentualnej interwencji wojskowej mającej na celu zabezpieczenie syryjskiego arsenału broni chemicznej. Jednym z owoców wzmocnionej współpracy było zatrzymanie przez Turcję samolotu lecącego z Rosji do Syrii. Maszyna przewoziła, według Turków, uzbrojenie dla syryjskiego reżimu. Sytuacja wywołała dyplomatyczne napięcie. Według autora artykułu, Turcy otrzymali informacje wywiadowcze na temat podejrzanego ładunku właśnie od Amerykanów.

Turcja potrzebuje dziś Stanów Zjednoczonych, a USA potrzebują Turcji. Choć póki co nie można liczyć na żadne polityczne decyzje, ani otwarte deklaracje dotyczące militarnej interwencji, zakulisowa współpraca jest bardzo ważna. Przypomnijmy, że od początku października wzdłuż granicy syryjsko-tureckiej trwa regularna wymiana ognia. Turcy nie chcą pozostać sami z problemem, który może przerodzić się w otwarty konflikt.

Rada Bezpieczeństwa ONZ jest sparaliżowana w kwestii syryjskiej. Dziś możemy z całkowitą pewnością powiedzieć, że w oparciu o jej decyzje nie zostaną podjęte żadne kroki przeciwko reżimowi syryjskiemu. Sprzeciw Chin i Rosji blokuje wprowadzenie sankcji na reżim Baszara Assada, o żadnej operacji wojskowej pod egidą Narodów Zjednoczonych tym bardziej nie może być mowy.

Turcja pragnie więc znaleźć oparcie w NATO, którego jest członkiem. Sojusz werbalnie wspiera Ankarę w związku z trwającym napięciem na granicy. Wspierał ją również w czerwcu, gdy Syryjczycy zestrzelili turecki myśliwiec F-4, co kosztowało życie dwóch tureckich pilotów. Wiara w to, że NATO wystąpi z całą siłą w razie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa Turcji jest jednak niewielka. Powodem jest toczący Europę kryzys gospodarczy. Turcja szuka więc oparcia w USA, Francji czy Wielkiej Brytanii. Liczy, że w razie potrzeby może dojść do jakiejś formy militarnego zaangażowania na wzór zeszłorocznej wojny libijskiej.

USA postępują właściwie wspierając Turcję. Wsparcie członka NATO w obliczu zagrożenia ma znaczenie nie tylko traktatowe, ale świadczy także o wiarygodności Sojuszu. Można spodziewać się, że współpraca będzie intensyfikowana, zwłaszcza po wyborach w USA, które zbliżają się wielkimi krokami. Trzeba mieć również na uwadze, że w wypadku interwencji, Turcja mogłaby wziąć na siebie główny ciężar działań lądowych, korzystając ze wsparcia powietrznego, sił specjalnych i innych środków walki zapewnionych przez Stany Zjednoczone. To rozwiązanie korzystne dla Waszyngtonu.

W całej sytuacji nie chodzi jednak tylko o dzisiejsze, doraźne problemy. Znaczenie Turcji dla relacji NATO z Bliskim Wschodem jest kluczowe. Turcja jako jedyny muzułmański kraj sojuszu, strategicznie położony na granicy Europy i Bliskiego Wschodu, może w przyszłości odegrać znaczną rolę w regionie. Stać się swego rodzaju strażnikiem sojuszniczych interesów, równoważnią dla wpływów Iranu, Rady Współpracy Zatoki Perskiej, czy Egiptu. Silna i bezpieczna, związana blisko z „zachodem” Turcja będzie wielkim atutem NATO w przyszłości. Dlatego właśnie dziś należy zapewnić jej wiarygodne i bezdyskusyjne wsparcie. Myślę, że po wyborach w USA przyjdzie czas bardziej konkretnych, politycznych deklaracji.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Afganistan, Syria, Turcja, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kłopoty w afgańskiej prowincji Bamyan i wsparcie Turcji w obliczu wzrastającego zagrożenia z Syrii.

  1. mg pisze:

    Nie chcę usprawiedliwiać talibów ale słyszałem od jednej pani doktor dość mocno zaangażowanej w sprawy Afganistanu i ochronę dziedzictwa kulturalnego na świecie, że talibowie uzależnili wtedy „opiekę” nad posągami Buddy od pomocy humanitarnej Zachodu. Dacie pomoc – zachowamy posągi. Ale Zachód był nieugięty. Taka plotko-ciekawostka😉

  2. marchi7 pisze:

    Nie słyszałem o tym, więc trudno mi się odnieść, ale nawet jeśli to prawda, to cóż to zmienia?🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s