Największe wyzwania u progu drugiej kadencji Baracka Obamy.

Źródło: en.wikipedia.org

Wiemy już, że Barack Obama zwyciężył we wczorajszych wyborach prezydenckich w USA. Sukces wydaje się być zdecydowany. Choć na przykład na Florydzie, gdzie walka była najbardziej zacięta, nadal liczone są głosy, to wyniki w pozostałych stanach nie budzą wątpliwości. Obama zwyciężył we wszystkich „swing states”, co świadczy o sporym zaufaniu jakim obdarzyli go Amerykanie. Przed Obamą trudny okres. Mówi się, że prezydent wybrany na drugą kadencję może działać w sposób bardziej zdecydowany i dynamiczny, gdyż nie musi martwić się już o reelekcję. Trudne wyzwania czekają na Obamę na Bliskim Wschodzie. Spójrzmy na największe problemy z jakimi 44.prezydent będzie musiał zmierzyć się w regionie.

Obama „odziedziczył” po Bushu trudną sytuację. Niestety po czterech latach rządów demokraty jest ona jeszcze gorsza. Wyzwania stojące przed Obamą w drugiej kadencji można mnożyć. Wojna w Afganistanie nie zostanie wygrana, trzeba przyjąć nową strategię, która uchroni NATO od konieczności przyznania smutnego faktu, że 13 lat wojny, tysiące ofiar i biliony dolarów wyrzucone zostały w błoto. Iran nadal wzbogaca uran, rozbudowuje siły asymetrycznej walki morskiej i wspiera terroryzm międzynarodowy. Pokojowe środki wywierania presji na Teheran zawodzą. Wojna w Syrii jest co raz bardziej zacięta. Bezczynne przyglądanie się kolejnym masakrom syryjskich cywilów przyniesie dla regionu fatalne skutki. Dla prestiżu USA również.

Terroryzm kwitnie. Zmienił swoje oblicze. Może groźba przeprowadzonych z rozmachem ataków w USA i Europie zmalała, ale na Bliskim Wschodzie islamski dżihad jest silny jak nigdy wcześniej. Ekstremiści roztaczają wpływ w państwach, w których cztery lata temu nie mieli wiele do powiedzenia. W rocznicę zamachów na WTC zabili amerykańskiego ambasadora w Libii, wymierzając prestiżowi USA soczysty policzek. Przyszłość Egiptu jest niepewna. Dziś wiemy tylko tyle, że po „arabskiej wiośnie” Kair nie jest w stanie utrzymać kontroli nad całością swojego terytorium. Sojusznicze monarchie Zatoki Perskiej borykają się z wewnętrznymi problemami, które mogą fatalnie wpłynąć na ich relacje z USA, a tym samym na amerykańskie interesy w kluczowym dla nich rejonie Bliskiego Wschodu. Irak tonie we krwi, znajduje się na krawędzi wojny domowej, a znaczny wpływ na wewnętrzną politykę Bagdadu ma Iran. Pakistan nadal wspiera Haqqani Network, działając destabilizująco na Afganistan. Jemenem niezmiennie wstrząsają wewnętrzne konflikty.

Sporo tego. Obecna sytuacja w jakimś stopniu jest efektem złej polityki Obamy. Nieprzemyślanych decyzji z jednej strony, zbyt ostrożnych działań z drugiej. Wynikały one głównie z chęci wyjścia na przeciw amerykańskiemu wyborcy, który po ośmiu latach rządów Busha nie chciał zbyt aktywnego angażowania się USA w bliskowschodnie konflikty,  wspierał również militarne osłabianie Ameryki. Druga kadencja musi być jednak inna.

Trudno wyobrazić sobie jak może wyglądać region, jeżeli polityka Obamy będzie wciąż kunktatorska. Prezydent USA musi w drugiej kadencji podejmować trudne i niepopularne decyzje, przynajmniej na kilku płaszczyznach bliskowschodniej polityki. Dla przeciętnego Amerykanina interesy jego kraju na Bliskim Wschodzie są niemniej ważne jak darmowe ubezpieczenie zdrowotne, czy nieodpłatny transport ambulansem. O ile jednak przeciętny Amerykanin nie musi o tym wiedzieć, o tyle jego prezydent już tak.

Ten wpis został opublikowany w kategorii USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s