Polityczny przełom w wojnie domowej w Syrii?

Źródło: nytimes.com

Wojna w Syrii trwa już dwudziesty miesiąc. Wydaje się, że wchodzimy w okres, kiedy klimat w globalnej polityce będzie bardziej korzystny, dla podjęcia bardziej zdecydowanych działań przez państwa zachodnie. Po pierwsze, Amerykanie wybrali już prezydenta. Barack Obama nie musi już martwić się o słupki sondażowe i notowania popularności. Może działać bardziej zdecydowanie. Po drugie, opozycja syryjska nareszcie wykazuje większą spójność i przejrzystość. Dotychczasowe rozczłonkowanie było jednym z czynników powstrzymujących bardziej otwartą i zdecydowaną pomoc zachodu dla powstańców.

Utworzone w toku trudnych negocjacji w Katarze ciało, które otrzymało przydługą nazwę – National Coalition for Syrian Revolutionary and Opposition Forces, zyskało do tej pory oficjalne uznanie, jako „reprezentacja narodu syryjskiego” ze strony wszystkich sześciu państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej, Stanów Zjednoczonych i Francji. Kolejnych deklaracji poparcia ze strony państw NATO należy spodziewać się wkrótce. Wiemy, że Turcja, państwo bardzo ważne w  stosunku do wojny w Syrii, również ocenia powstanie Rady za pozytywne. Prezydentem NCSROF został umiarkowany imam Moaz al-Khatib. Wiceprezydentami zostali Riad Seif i Suheir Attasi. Oboje, bo Attasi to kobieta i feministka, co warte podkreślenia, są aktywistami demokratycznymi.

Francja jako pierwsza chce, w związku z powstaniem Rady, postawić na bardziej zdecydowane działania. New York Times informuje, że w tym tygodniu Paryż nie tylko uznał nowo sformowane ciało opozycyjne, ale także rozważa rozpoczęcie dostaw broni, będzie także namawiać zachodnich i arabskich partnerów do pójścia w swoje ślady. Słowa wypowiedział sam prezydent Francji, należy więc traktować je z pełną powagą. Franocis Hollande stwierdził nawet, że NCSROF będzie, po obaleniu Assada, pierwszym prowizorycznym rządem Syrii. Francja ewidentnie chce wyjść na czoło społeczności międzynarodowej, podkreślając tym samym swoje żywotne interesy w regionie. Podobną postawę przyjęła Francja ponad półtora roku temu w stosunku do wojny w Libii.

Utworzenie NCSROF i uznanie tego ciała przez pierwszych ważnych graczy areny międzynarodowej to niewątpliwie krok milowy. Pytanie czy ostatecznie przyczyni się do zakończenia konfliktu. Jeśli NCSROF i wspierające go kraje chcą osiągnąć ostateczny sukces ,muszą stawić czoła rozlicznym wyzwaniom. Po pierwsze, Rada musi spotkać się z uznaniem znacznie szerszego spektrum aktorów sceny globalnej. Liga Arabska uznała NCSROF za „przedstawiciela syryjskiej opozycji”. Daleka jest jednak od uznania tego ciała za reprezentujące cały naród syryjski, czy też za przyszły rząd. Trudno oczekiwać by Radę uznało ONZ. Należy się spodziewać, że Chiny, a zwłaszcza Rosja nadal będą stały murem za Basharem Assadem. Wrogo nastawiony do Rady będzie oczywiście Iran.

Drugim, i moim zdaniem o wiele większym problemem, jest rzeczywista wiarygodność Rady jako przedstawiciela syryjskiej opozycji (o narodzie nie wspominając). Skład nowo utworzonego ciała wydaje się być mocno liberalny. Nie wiadomo jaką postawę w stosunku do NCSROF przyjmie Bractwo Muzułmańskie, nie wiadomo jak zachowają się Kurdowie, wiadomo, że z Radą na pewno nie będą identyfikować się walczący w powstańczych szeregach ekstremiści. Może więc dojść do walk zbrojnych wewnątrz opozycji. Należy się tego spodziewać, tym bardziej, że sytuacje takie miały już miejsce. Niedawno byliśmy również świadkami starć pomiędzy rebeliantami, a Kurdami.

Tutaj przechodzimy do problemu trzeciego, czyli samej wojny. Pomimo uznania NCSROF, do bezpośredniego wsparcia militarnego z Zachodu droga jest daleka.  O wiele bardziej prawdopodobne są jednak dostawy broni, bardziej regularne i jawne, niż do tej pory. Trudno jednak spodziewać się, by USA, czy Turcja, nie zadbały najpierw o wyeliminowanie groźby, że zaawansowana broń wpadnie w ręce ekstremistów…lub Kurdów. Jeżeli USA zdecydują się wysyłać broń do Syrii będziemy świadkami konfliktu rodem z czasów Zimnej Wojny, kiedy to USA i Rosja zasilają uzbrojeniem dwie zwalczające się w konflikcie regionalnym strony. Układanka jest bardzo zawiła i trudno dziś przewidywać jaki obrót przyjmą sprawy.

Myślę, że w tej chwili powinien powrócić pomysł utworzenia tak zwanych „safe-zones”. Po pierwsze pomogłoby to zmagać się z problemem setek tysięcy uchodźców, którzy z każdym dniem są co raz większym ciężarem dla Turcji, Libanu i Jordanii. Po drugie, na obszarze takiej strefy NCSROF mogłaby sprawować administrację, co miałoby wymiar symboliczny i wzmocniło wizerunek Rady, jako przedstawiciela narodu syryjskiego. Wydarzenia w Syrii wchodzą w nową fazę. Najbliższe dni będą ważne w wymiarze politycznym, ale do zakończenia konfliktu droga jest bardzo odległa. W tej chwili każdy scenariusz jest możliwy. Wydarzeniom w Syrii należy przyglądać się z wielką uwagą, jest to bowiem jeden z najbardziej skomplikowanych konfliktów regionalnych w powojennym świecie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Syria i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Polityczny przełom w wojnie domowej w Syrii?

  1. Pingback: Związane ręce Waszyngtonu w sprawie Syrii. | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s