Wzrastająca aktywność Rosji w dwie dekady po upadku ZSRR.

Źródło: enemyforcess.net

Niedawno pisałem o tym, że jeżeli Amerykanie zdecydują się wspierać bronią syryjskich powstańców będziemy świadkami sytuacji przypominającej zimnowojenne realia, kiedy to USA i ZSRR wspierały zwalczające się strony w konfliktach regionalnych. Rosjanie od dłuższego czasu bardzo aktywnie wspierają reżim Assada. Uzbrojeniem, wyuczonym w Czeczenii „know-how” w zwalczaniu miejskiej partyzantki, „doradcami”, a najpewniej również bezpośrednio siłami specjalnymi. Syria to jednak nie jedyne miejsce, w którym dziś widać zderzające się interesy i ambicje Moskwy i Waszyngtonu.

Konfliktowe sytuacje pojawiają się dlatego, że po kilkunastu latach niebytu w wielu oddalonych od Rosji regionach, czy też na wielu akwenach, prowadzony przez tandem Putin-Miedwiediew kraj dynamicznie odbudowuje siły zbrojne, a co za tym idzie, ma co raz większe ambicje i możliwości. Syria jest ciekawym przykładem. Rosja po 1991 roku wycofała się z Bliskiego Wschodu. Zmalały jej wpływy polityczne, a poprzez rozpad ZSRR również bezpośrednia – geograficzna styczność z regionem. Syria pozostała jednak w bliskim kontakcie z Moskwą, regularnie nabywała rosyjską broń. Poprzez przyjaźń z Damaszkiem Rosja chciała odbudować swoje wpływy na Bliskim Wschodzie, a co ważniejsze obecność morską na wschodnich wodach Morza Śródziemnego, w oparciu o bazę morską w Tartus. Wojna domowa postawiła rosyjskie plany pod znakiem zapytania, nie dziwi więc, że Rosjanie robią wszystko, żeby nie stracić swojego najmocniejszego puntu oparcia w regionie. Śmierć tysięcy cywilów nie wiele znaczy, Rosja nie poprze na forum ONZ sankcji dotyczących embarga na broń dla Damaszku i trzeba się z tym pogodzić.

W pewnym sensie podobna sytuacja obserwowana jest w przypadku Iranu. Rosjanie nie wspierają amerykańskich i unijnych sankcji, a swoje do programu atomowego Iranu również dokładają. Rosjanie w regionie mają potężną kartę przetargową w rozgrywce z Zachodem. Jest nią oczywiście uzależnienie regularnych dostaw do wojsk w Afganistanie, a także sprawnego wycofania sił po 2014 roku od dobrej woli Rosji. Tak zwana „droga północna”, która biegnie kilkoma szlakami przez strefę wpływów Rosji w Azji Centralnej i na Kaukazie jest kluczowa. Po doświadczeniach okresu XI 2011 – VII 2012 NATO nie może polegać w pełni na tranzycie przez Pakistan. W tej sytuacji nie dziwi, że Rosja „radzi” NATO pozostać w Afganistanie dłużej niż do 2014 roku. Moskwa czerpie bowiem ogromne profity z wojny afgańskiej. Po pierwsze może wywierać polityczną presję na NATO, po drugie NATO odciąga impet regionalnego islamizmu od Rosji i Azji Centralnej. Z drugiej strony Rosja robi wszystko by ograniczyć wpływy USA w Azji Centralnej, utrudniając prowadzenie wojny w Afganistanie. Póki co rozgrywkę tę prowadzi bardzo zręcznie.

Oprócz tych politycznych rozgrywek jesteśmy również świadkami epizodycznych, ale bardzo niepokojących incydentów w szeroko rozumianym regionie północnego Atlantyku, jednej z głównych aren zimnowojennych zmagań. Rosja dynamicznie rozwija marynarkę wojenną. Zwłaszcza siły podwodne, ale także na przykład desantowe (zakup francuskich okrętów klasy Mistral). Moskwa zdaje sobie sprawę, że flota jest dziś najważniejszą częścią sił zbrojnych, zdaje sobie sprawę, że w nieuchronnie zbliżającej się rozgrywce o Arktykę będzie ona najważniejszym atutem. Efekty prowadzonych z większym rozmachem działań rosyjskiej admiralicji widać już dziś.

Na stronach Washington Free Beacon można przeczytać, że niedawno namierzono kolejny radziecki okręt podwodny u wschodnich wybrzeży USA. Tym razem była to myśliwska Sierra 2, w sierpniu pojawiły się doniesienia, że okręt klasy Akuła przedostał się na wody Zatoki Meksykańskiej (admiralicja USA temu zaprzeczyła). Rosyjskie okręty podwodne operujące w tych regionach mają najprawdopodobniej śledzić amerykańskie okręty podwodne z głowicami nuklearnymi, których znaczna część operuje ze znajdującej w Georgii bazie w King’s Bay. Drugim zadaniem jest obserwowanie odbywających się na tych wodach ćwiczeń amerykańskich grup uderzeniowych lotniskowców operujących z Norfolk.

W cytowanym artykule możemy przeczytać również o wzrastającej ilości prowokacji rosyjskiego lotnictwa. Rosyjskie bombowce niepokojąco często zbliżają się nie tylko do amerykańskiej przestrzeni powietrznej na Alasce, ale regularnie zbliżają się również do powietrznej granicy Norwegii.

Aktywność Rosji będzie wzrastać. Rosji sprzyja koniunktura, sprzyja jej niemal każdy potencjalny konflikt na Bliskim Wschodzie, który będzie powodował tąpnięcia na rynku surowców i zaangażowanie NATO. Prezydent Obama powinien jeszcze raz przemyśleć swoją politykę „resetu” z Moskwą, bowiem jedynym widocznym dziś jej efektem jest co raz większa pewność siebie Rosji. Problem w tym, że dopóki NATO walczy w Afganistanie spięcia z Moskwą mogą okazać się bardzo kosztowne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marynarka Wojenna, Rosja, Syria i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wzrastająca aktywność Rosji w dwie dekady po upadku ZSRR.

  1. Pingback: Morze Śródziemne i Morze Czerwone a amerykańskie plany w Zatoce Perskiej. | nowastrategia

  2. Pingback: Pacyfik, Bliski Wschód…U.S. Navy musi pamiętać także o Arktyce. | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s