Druga kadencja Obamy również pod znakiem dronów?

źródło: fas.org

źródło: fas.org

O tym, jak ważnym orężem amerykańskiej walki z terroryzmem, i nie tylko, stały się drony odkąd w Białym Domu zamieszkał Barack Obama wspominałem nie raz. Dziś już trudno wyobrazić sobie współczesne pole walki bez penetrujących przestrzeń powietrzną zdalnie sterowanych maszyn. Nie da się również ukryć, że ogromny wpływ na zainteresowanie dronami mają media, dla których od kilkunastu miesięcy, dron stał się jednym z ulubionych i najpopularniejszych tematów dyskusji i kontrowersji. Nie może więc dziwić, że w pierwszym miesiącu drugiej kadencji Obamy pojawia się pytanie – czy kolejne lata również będą stały pod znakiem drona?

Nad tematem pochylił się jeden z najbardziej szanowanych fachowców w temacie, wielokrotnie przeze mnie cytowany, Micah Zenko. Napisał wnikliwy raport na temat zmian, które powinny zajść w doktrynie użycia dronów, dla Council on Foreign Relations. Swoje najważniejsze wnioski przedstawił również na łamach Foreign Policy.

Nie należy mieć wątpliwości. Drony będą używane z jeszcze większym rozmachem niż dzisiaj. Nadal żadna inna broń, o której wiemy, nie może zbliżyć się do nich w aspektach tak kluczowych, jak długość utrzymywania się w powietrzu, czy skuteczne działanie bez narażania życia amerykańskich żołnierzy. Co więcej, wrogowie Ameryki nadal nie znaleźli skutecznych sposób, nie tyle zwalczania, co choćby unikania dronów. Niedawna śmierć Mułły Nazira jest tego najlepszym przykładem.

Z drugiej strony, wydaje się, że program może znacznie ucierpieć i stać się mniej skuteczny. Powodem tego jest oczywiście popularność. UAV, jako maszyn stworzona do niejawnych misji (nie zapominajmy, że w początkowym okresie bojowego użycia dronów, terroryści nie wiedzieli nawet co zabija ich towarzyszy…) nie sprawdza się najlepiej w „błysku fleszy” i centrum publicznego zainteresowania. „Boom” na drony sprowadził na administrację Obamy masę kłopotów. Pojawiają się, jak zwykle, pytania i wątpliwości.

Kto odpowiada za akcje dronów – CIA, czy USAF? Bardzo ważna, choćby z formalnego punktu widzenia kwestia. Ilu cywilów tak naprawdę zabijają drony (tutaj trzeba przyznać, że CIA bardzo mocno manipuluje liczbami, m.in cywilem w strefie operacji dronów nie jest mężczyzna w wieku „bojowniczym”, czyli mniej więcej między 16 a 70 rokiem życia)? W jaki sposób dobierane są cele ataków? Czy dla bezpieczeństwa Amerykanów naprawdę niezbędne jest zabijanie bojowników najniższego szczebla, w krajach takich jak Jemen, czy Somalia? Nie wspominając o kwestiach delikatniejszych, jak świadoma likwidacja obywateli amerykańskich bez procesu, mam tutaj na myśli głównie casus Anwara al-Awlaki. Mnożące  się kwestie pobrzmiewają nie tylko na Kapitolu, ale także w amerykańskich mediach, co w naturalny sposób wpłynęło na zmniejszenie poparcia dla programu wśród wyborców. Według cytowanych przez Zenko danych, w pierwszym półroczu 2012 roku spadło ono z 83% do 62%. Okres ten zapisał się w mojej pamięci jako prawdziwy sezon „mody na drony”. Czasy, gdy jedynie ścisłe grono wtajemniczonych nadzorowało loty i wiedziało o  operacjach bezzałogowców bezpowrotnie minęły.

Druga sprawa, również mająca korzenie w „popularności” dronów, to opinia społeczności międzynarodowej. Drony są czułe na polityczne tąpnięcia, muszą bowiem skądś startować (przynajmniej dopóki Amerykanie nie opracują niezawodnego sposobu operowania z pokładów lotniskowców). Posiadanie baz w punktach zapalnych jest niezbędne dla prowadzenia operacji. W roku 2011 mieliśmy przykład politycznego kryzysu, który uniemożliwił dronom operowania z bazy w Pakistanie. To nie wszystko. Obecnie wiele krajów domaga się od Amerykanów „ukrócenia smyczy” dronom, krytykując USA za naruszanie suwerenności państw takich jak Somalia, Jemen czy Pakistan.

Kolejną kwestią jest potrzeba stworzenia ram formalnych operacji, do czego wielu fachowców nawołuje. Jeszcze jakiś czas temu temat ten nie istniał. Póki co, żaden kraj nie ma możliwości choćby porównywalnych z amerykańskimi, ale inni szybko rozwijają swoje arsenały. Jeśli Amerykanie nie wykorzystają okresu swojej supremacji na polu potencjału bezzałogowców do stworzenia jakiejś formy kodeksu ich użycia, Chiny czy Rosja, w przyszłości, również będą mogły naruszać przestrzeń powietrzną innych państwa w „pogoni za terrorystami”. Nie wdając się w dyskusje nad słusznością tych postulatów, stwierdzić jednak trzeba, że każde narzucenie ograniczeń sprawia, iż drony zmniejszają swój potencjał.

Jaka więc będzie ta druga kadencja? Nadal będzie stała pod znakiem drona, ale w innym charakterze. W drugiej połowie mijającej kadencji Obamy osłona tajemnicy wokół programu została zerwana, zmieniając nieodwracalnie sam program. Stał się on częścią międzynarodowej i wewnątrzamerykańskiej debaty politycznej i medialnej. Choć w najbliższych latach drony nadal będą zabijać terrorystów, myślę że skala ich działań zostanie ograniczona w związku z publiczną presją. Na dłuższą metę signature strikes (ataki bez identyfikacji ofiary, w oparciu o jej zachowanie, czy też przebywanie w towarzystwie podejrzanych) nie obronią się w demokratycznym społeczeństwie. Program może ucierpieć również na skutek politycznych zawirowań, konkurencji ze strony innych państw, czy też sformalizowania ich działań. Możliwe, że w efekcie drony w mniejszym stopniu będą używane do zadań bojowych, a w większym do tego, do czego zostały pierwotnie stworzone, czyli obserwacji. Choć z drugiej strony, Barack Obama nie musi się przecież martwić o kolejne wybory…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólnie o wojnie, Siły Powietrzne, Służby Specjalne, Uncategorized, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s