Osierocony CENTCOM.

źródło: en.wikipedia.org

źródło: en.wikipedia.org

Nie dawno środowisko amerykańskich sił zbrojnych obiegła informacja, że administracja Obamy podziękowała generałowi Jamesowi Mattisowi za jego służbę na stanowisku szefa CENTCOM. Mattis ma odejść na emeryturę znacznie wcześniej niż planowano, bo na wiosnę bieżącego roku. Dowodzenie najbardziej newralgicznym dowództwem regionalnym USA obejmie ktoś nowy. Decyzja ta wzbudziła zdziwienie komentatorów i fachowców, bardzo trudno wyczytać co tak naprawdę oznacza postawa Białego Domu.

Mattis ma opinię bardzo solidnego fachowca.  Z jednej strony uchodzi za tak zwanego „jastrzębia”, prezentującego agresywną postawę. Być może to właśnie jest powód jego dymisji. Być może Waszyngton chce, by w Zatoce dowodził wojskowo bardziej „łagodny”, który lepiej wpasuje się w politykę przymykania oczu na postępy irańskiego programu atomowego. Z drugiej strony Mattis to człowiek niezwykle doświadczony, świetnie znający bliskowschodnie realia, posiadający wiele osobistych znajomości z ważnymi personami regionu, którego postawa ma pozytywny wpływ na współpracę USA z ich arabskimi sojusznikami z Półwyspu Arabskiego.

Obawiam się, że niestety właśnie to może być powodem dymisji. Mattis być może nazbyt mieszał się w politykę, był zbyt samodzielny, co rządzącym w Waszyngtonie cywilom nie mogło się podobać. Mattis słynie również z zadawania wielu niewygodnych pytań dotyczących polityki USA, choćby wobec Iranu. Decyzja o zwolnieniu Mattisa świetnie wpasowuje się w temat, który nie dawno poruszałem, czyli jak wiele swobody może mieć wojskowy, który pracuje na danym teatrze działań i jest w nim najlepiej obyty, w kreowaniu polityki państwa. Okazuje się, że niewiele. Politycy chcą zachować absolutny monopol. Trudno to krytykować, jednak równie trudno pozbyć się wrażenia, że zwalniając takiego fachowca Amerykanie sami osłabiają swój potencjał na Bliskim Wschodzie.

W tym miejscu warto zadać również pytanie. Co decyzja ta zwiastuje, jeżeli chodzi o politykę USA wobec Iranu w najbliższym czasie? Czy Obama pozbywa się Mattisa bo boi się, że jakaś prowokacja ze strony irańskiej marynarki mogłaby wywołać niechcianą reakcję V Floty i wywołać konflikt? Czy też dlatego, że prezydent czując, że w tym roku starcia zbrojnego nie uda się już uniknąć, chce mieć na placu boju dowódcę całkowicie uległego i związanego z obecną ekipą rządzącą? Trudno powiedzieć, nie można mieć jednak wątpliwości,  że jeżeli konflikt wybuchnie o wiele trudniej będzie go prowadzić nowemu człowiekowi, o krótkim stażu w regionie, niż znającym Bliski Wschód jak własną kieszeń Mattisowi.

Nie widzę pozytywów tej decyzji. Najgorszy moim zdaniem jest jasny sygnał, który wysłał Barack Obama do swoich wojskowych. „Zbyt duża kreatywność, samodzielność i próba wpływu na politykę będzie kosztować was posadę panowie”. O tym, że odcięcie generalicji od zagadnień politycznych wpływa negatywnie na amerykańską politykę zagraniczną pisałem przy ostatniej okazji, wydaje się jednak, że administracja Obamy zdecydowanie podąża tą właśnie drogą.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iran, Ogólnie o wojnie, Piechota Morska, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s