Pacyfik, Bliski Wschód…U.S. Navy musi pamiętać także o Arktyce.

Arktyka

źródło: en.wikipedia.org

Kwestia Arktyki, jej skrytych bogactw i zbliżającego się wyścigu między mocarstwami, po wszystko co obszar ten morze zaoferować zwycięzcy, to temat w ostatnich latach popularny, można wręcz rzec, że modny. Nie jest to jednak żadna nowość. Arktyka była już kiedyś w centrum uwagi, choć z innych niż dziś przyczyn. Chwilowy przestój w rywalizacji o wpływy na tym terenie był efektem końca Zimnej Wojny. Jednak teraz, gdy Rosja w szybkim tempie odbudowuje swój militarny potencjał, a co za tym idzie, w Moskwie rośnie apetyt, Stany Zjednoczone muszą ponownie pomyśleć o tym, czy są gotowe na rywalizację w tym niegościnnym terenie. Warto sobie przypomnieć, że de facto, na tym konkretnym odcinku zimnowojennego frontu, amerykanie nie byli liderem.

Rywalizacja w Arktyce jest ściśle związana z historią marynarki wojennej USA i Rosji. Zwłaszcza sił podwodnych. Akweny takie jak Ocean Arktyczny, Morza Baffina, Barentsa, Beringa, Czukockie, czy Karskie były areną jednych z najciekawszych i najbardziej tajemniczych starć Zimnej Wojny. Wspomniane morza, za wyjątkiem Oceanu Arktycznego, to tereny bardzo trudne dla podmorskiej żeglugi. Przez pierwsze dekady po II Wojnie Światowej najbardziej aktywne działania sił podwodnych odbywały się na innych akwenach. Sytuacja zaczęła zmieniać się w latach 70., a zwłaszcza 80. XX wieku.

Przede wszystkim amerykanie zaczęli podsłuchiwać Rosjan w najbardziej bezczelny, ale i przynoszący największe rezultaty sposób – zakładając podsłuchy na rosyjskich kablach leżących na dnie Morza Barentsa. Tą drogą rosyjska Flota Północna przesyłała swoje najtajniejsze informacje. Kilka lat skutecznego podsłuchiwania przyniosło Amerykanom wielkie korzyści. Warto dodać, że amerykańskie okręty podwodne prowadzące tę operację, dostawały się na Morze Barentsa okrężną drogą. Z baz na Pacyfiku, przez Cieśninę Beringa, następnie pod Biegunem Północnym na Morze Barentsa. Ta długa trasa zapewnić miała bezpieczeństwo okrętom, pozwalała bowiem ominąć niezwykle zatłoczone akweny Północnego Atlantyku.

Amerykanie wydawali na te operacje miliardy dolarów. W międzyczasie jednak Rosjanie, wydając sumy wielokrotnie mniejsze, nadrabiali dystans do swoich przeciwników. Dzięki szpiegom w amerykańskiej marynarce (którzy kosztowali Rosję niewiele ponad milion dolarów), Rosjanie przejrzeli szpiegowską grę USA. Choć podsłuch na Morzu Barentsa nie został odkryty w czasie Zimnej Wojny, Rosjanie wpadli na trop podobnej operacji na Morzu Ochockim. Rosyjskie szpiegostwo, wraz z dynamiczną rozbudową radzieckich sił podwodnych i nuklearnych przyniosły jednak inne, dalece groźniejsze konsekwencje.

Rosjanie nauczyli się budować niezwykle ciche okręty podwodne, niemal dorównujące jakością amerykańskim. Przy wzrastającym zasięgu pocisków balistycznych z głowicami nuklearnymi, w które wyposażone były radziecki „boomery”, ZSRR uczyniło z Arktyki prawdziwy bastion. Radzieckie okręty z pociskami balistycznymi kryły się pod czapami lodowymi Arktyki, gotowe w każdej chwili zaatakować USA (każdy punkt w Stanach Zjednoczonych był w zasięgu głowic z radzieckich okrętów np. na Morzu Baffina). Chronione były przez nowe typy rosyjskich okrętów myśliwskich. Układ ten stawiał Amerykanów w katastrofalnej sytuacji. Do lamusa odchodziło śledzenie rosyjskich jednostek na szerokich wodach Atlantyku i Pacyfiku. Infiltracja wód arktycznych była niezwykle trudna i Rosjanie królowali tam niepodzielnie. Dominujące wówczas w amerykańskim arsenale podwodnym okręty klasy „Los Angeles” nie były początkowo przystosowane do działań w warunkach arktycznych.

Ta sytuacja groziła zachwianiem równowagi, na szczęście w ZSRR do władzy doszedł Gorbaczow, a wkrótce potem Zimna Wojna dobiegła końca. Z okresu tego należy wyciągnąć jednak wnioski i być gotowym na kolejną rundę arktycznego starcia. Obecnie USA ogranicza fundusze marynarki wojennej. Dodatkowo jej potencjał lokuje głównie na Pacyfiku i Bliskim Wschodzie. Już dziś na skuteczne zapewnienie amerykańskiej dominacji na tych dwóch teatrach działań brakuje środków. W czasie gdy Rosja wprowadza właśnie nowe typy nuklearnych okrętów podwodnych w szeregi swojej marynarki wojennej, do tego koncentruje je właśnie na północy, sytuacja znów układ się na niekorzyść Amerykanów.

Na ciekawe rozwiązanie tego problemu zwraca uwagę James Holmes na łamach Foreign Policy. Warto przypomnieć sobie, że oprócz marynarki wojennej i piechoty morskiej Amerykanie dysponują jeszcze jedną, nieco zapomnianą siłą, Strażą Wybrzeża. U.S. Coast Guard ma tradycje dłuższe niż U.S. Navy. Zatrudnia około 44 tysiące członków, a jej charakterystyka może sprawić, że stanie się niezwykle przydatna w czasie pierwszych kilkudziesięciu lat rywalizacji w Arktyce. W okresie tym siły U.S. Navy będą znacznie osłabione, co może stwierdzić już dziś, i do tego zaangażowane gdzie indziej. W okresie tym szlaki nawodnej żeglugi w Arktyce będą dalece nieprzewidywalne i zależne od pór roku. Nie najlepsze środowisko do operowania dużych sił nawodnych.

W takich warunkach świetnie mogą sprawdzić się mniejsze, mobilne jednostki USCG. Być może warto dziś skierować pewne środki do budżetu straży przybrzeżnej. Zwiększyć jej flotę lodołamaczy (obecnie posiada dwa), wybudować jednostki mogące skutecznie śledzić i zwalczać okręty podwodne, wybudować jednostki mogące w razie potrzeby minować wąskie, arktyczne szlaki.

Amerykańskie siły podwodne również odczuwają budżetową presję. O ile jednak opóźnia się program budowy następców klasy Ohio, czyli okrętów wyposażonych w pociski balistyczne i pociski manewrujące, o tyle program rozwoju okrętów myśliwskich klasy Virginia rozwija się bardzo dobrze (można spotkać się nawet z opiniami, że jest to jeden z najlepiej zarządzanych programów w historii marynarki wojennej). W dzisiejszym świecie, zwłaszcza w Arktyce, to wielozadaniowe okręty myśliwskie są najważniejsze. Połączenie sił U.S. Coast Guard z siłami podwodnymi morze zapewnić Amerykanom kontrolę nad sytuacją w Arktyce na długi okres. Wygrać dla Stanów Zjednoczonych cenny czas, kiedy to ograniczony potencjał U.S. Navy zaangażowany jest gdzie indziej. Warto zadbać o tę alternatywę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marynarka Wojenna, Rosja i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s