Królowie współczesnego pola walki.

źródło: en.wikipedia.org

źródło: en.wikipedia.org

Każda epoka w historii wojen ma swoich bohaterów i swoje symbole. Po dominacji greckich hoplitów nastał czas rzymskiego legionu, wojny w średniowiecznej Europie to pola chwały rycerskiej konnicy, której miejsce we wczesnej nowożytności zajęła najemna piechota. Wspominając II Wojnę Światową do głowy przychodzą widoki zmasowanych ofensyw pancernych w Europie i bitew lotniskowców na Pacyfiku. Jaki oręż zostanie w przyszłości uznany za symbol naszych czasów, okresu po WTC? Pozwolę sobie zaryzykować stwierdzenie, że będą to siły specjalne.

Choć użycie jednostek specjalnych (elitarnych) ma historię niemal tak samo starą jak i sama wojna, to przodków specjalsów w dzisiejszym rozumieniu szukać możemy podczas II Wojny Światowej. Warto jednak zauważyć, że w latach 1939-1945 i podczas Zimnej Wojny, rola komandosów była mniej znacząca niż jest obecnie.Owszem,  wypełniali oni misje poboczne, pomocnicze, tajne …zajmowali się tym, do czego zostali stworzeni. Po roku 1989 ich rola zaczęła gwałtownie rosnąć, by w wyniku wojny z terroryzmem osiągnąć dzisiejsze znaczenie. Znaczenie kluczowe, które w najbliższym czasie będzie jeszcze wzrastać.

Na zwiększenia znaczenia sił specjalnych miało wpływ kilka czynników. Rozpocząć wypada od zaniku groźby wybuchu dużej wojny między aktorami państwowymi po rozpadzie ZSRR. Konflikty ograniczone, to środowisko wymarzone do działań specjalsów. Oczy polityków w USA i Europie zwróciły się również przeciwko aktorom niepaństwowym, takim jak terroryści, piraci, kartele narkotykowe i inne organizacje przestępcze. Zwalczanie tego typu wroga za pomocą komandosów jest wygodne i skuteczne. To jedyna siła, która może działać nieoficjalnie poza strefą wojny. Najważniejszy był jednak 11 września i wojny, które poszły za zamachami. Wojny długotrwałe, bez stałego frontu, toczone z asymetrycznym wrogiem. Tak naprawdę tylko jednostki specjalne mogły zapewnić sukces operacjom toczonym w ramach tych konfliktów.

Jednak wojna w Iraku już się skończyła, a w Afganistanie dogasa. Co więc czeka siły specjalne po 2014 roku? Świetlana przyszłość. Obecnie amerykańscy politycy nie potrafią już obyć się komandosów. Wpływ na to ma z jednej strony zmiana mentalności amerykańskich decydentów, z drugiej cięcia budżetowe i co raz większy koszt dużych, konwencjonalnych sił zbrojnych. Siły specjalne stały się czymś w rodzaju wytrychu, uniwersalnej broni współczesnego pola walki, której można użyć w niemal każdej sytuacji. Spoglądając na dzisiejsze wyzwania stawiane czy to przez aktorów niepaństwowych, państwa takie jak Iran i Korea Północna, czy też hipotetyczny szeroki konflikt między mocarstwami, nie sposób wyobrazić sobie ich rozwiązania bez silnych jednostek specjalnych.

Jak wspomniałem wcześniej, specjalsów wykorzystywano intensywnie zarówno podczas działań wojennych, dźwigali przecież na swoich barkach ogromną część ciężaru walk w Iraku i Afganistanie, są jednak również znakomitą bronią na czas pokoju. Siły specjalne mogą wpływać na zapobieganie konfliktów, kreowanie środowiska geopolitycznego i reakcje w momentach wzrastającego napięcia. Skuteczne użycie komandosów może zdusić w zarodku rodzący się konflikt i zapobiec katastrofie eskalacji. W związku z tym zapotrzebowanie na „usługi” jednostek specjalnych będzie narastało, pomimo wygasania toczonych obecnie wojen i niezależnie od tego, czy w najbliższym czasie wybuchną nowe. Siły specjalne to jedyny komponent sił zbrojnych, który charakteryzuje stałe działanie bojowe, nawet jeżeli państwo, któremu służą, oficjalnie cieszy się całkowitym pokojem.

Siły specjalne co raz częściej szkolą również wojska sojuszników USA. Robią to od dawna w Afganistanie, a od czasów zmian w podejściu do użycia sił zbrojnych, wprowadzonych pod rządami administracji Obamy, zakres ich obowiązków znacznie się poszerzył. Obecne doktryny kładą duży nacisk na współdziałanie z sojusznikami, a któż lepiej wyszkoli zaprzyjaźnionych żołnierzy niż specjalsi? Pojawiają się również pomysły tworzenia niewielkich, niezwykle wąsko wyspecjalizowanych oddziałów. Ich członkowie będą wyszkoleni bardzo ściśle w działaniach na określonym obszarze. Będą znać miejscowe języki i obyczaje. W ich działaniach pojawią się również czynności charakterystyczne bardziej dla służb wywiadowczych, niż jednostek specjalnych.

Jak widać zapotrzebowanie jest ogromne i wzrasta. Siły specjalne będą powiększane. Tutaj pojawia się problem. Czy liczące dziesiątki tysięcy ludzi jednostki mogą nadal być „specjalne” i „elitarne”? Zasadniczo nie, z zasady w przypadku dużego powiększenia stanów liczbowych jednostek specjalnych ich elitarność i wyjątkowość musi ulec rozcieńczeniu. Uważam, że tutaj potrzebne jest pewne rozgraniczenie, które zresztą już występuje w ramach USSOCOM. Amerykańskie siły specjalne już dziś są dość liczne, pośród nich są jednak jednostki wyjątkowe. Najlepsi z najlepszych, swoiste ostrze noża amerykańskich sił zbrojnych. Mam na myśli JSOC, o którym swego czasu pisałem. To jednostki nieliczne, nawet na tle pozostałych zastępów amerykańskich komandosów, nie mówiąc o całości sił zbrojnych. Ich wyjątkowość musi zostać zachowana. Ekipy JSOCu powinny zajmować się jedynie najważniejszymi zadaniami, takimi jak likwidacja Osamy bin Ladena. Szkolenie sojuszników, czy walka z partyzantką, powinna być obowiązkiem Zielonych Beretów, Rangersów, czy Navy Seals. Problem w tym, że w ostatniej dekadzie JSOC wykorzystywany był do granic możliwości. Nie dziwię się, gdybym był dowódcą wojskowym również chciałbym mieć najlepszych żołnierzy świata na swoim odcinku frontu. Jednak by zachować ich możliwości i wyjątkowość, trzeba wyciągnąć ich poza nawias. Nie zwiększać drastycznie ich liczby, a także zmniejszyć ilość ich obowiązków.

Nie możemy zapomnieć ile czasu i wysiłku kosztuje wyszkolenie specjalsa, zwłaszcza tego, wchodzącego w skład JSOC. To nie tylko ludzie o doskonałych warunkach fizycznych i sprawności, ale także bardzo specyficznym charakterze. To także żołnierze ze znajomością tajników taktyki, znający języki, potrafiący samodzielnie planować misje, świetnie orientujący się w technicznych aspektach użycia i wykonania najnowocześniejszego sprzętu wojskowego. Dlatego właśnie rozbudowując siły specjalne, wykorzystując je co raz częściej, nie można zapomnieć o wyraźnym podkreśleniu wyjątkowości najlepszych, tak by za kilka lat sformułowanie  „elita pośród elit” nadal było aktualne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jednostki Specjalne, Ogólnie o wojnie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Królowie współczesnego pola walki.

  1. Pingback: Amerykańskie siły specjalne a cięcia w budżecie. | nowastrategia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s