Kraina niepewności i niespodzianek. Część I.

źródło: en.wikipedia.org

źródło: en.wikipedia.org

Cywilizacja zachodu i cywilizacja islamu żyją ze sobą w niełatwych stosunkach od stuleci. To wieloletnie współżycie przetykane wojnami, wzajemną nieufnością, a okresowo także wrogością, wpływa na niesamowicie poruszające umysł środowisko, które angażuje badaczy i polityków. Wzajemne relacje charakteryzuje również niezrozumienie. W ostatnich latach mieliśmy na to bardzo wiele dowodów. Nie ma w tym momencie sensu po raz kolejny ich przytaczać. Przechodząc do spraw bardziej przyziemnych warto zwrócić uwagę na sposób w jaki Bliski Wschód wyprowadzał na manowce największych znawców stosunków międzynarodowych, jak bardzo był nieprzewidywalny i jak zwodził rozliczne agencje, które powinny być uszami i oczami zachodniego świata w tym regionie.

By nie cofać się zbyt daleko, spójrzmy na historię po 1945 roku. Jestem w tej chwili w stanie wskazać jeden kryzys, który nie zaskoczył amerykańskich polityków i kręgów wywiadowczych. Był to wybuch wojny arabsko-izraelskiej 1967 roku, którego datę udało się amerykańskiemu wywiadowi celnie przewidzieć. To by było na tyle. Pomyłki i niespodzianki wyliczyć o wiele łatwiej. Wojna Yom Kippur, inwazja ZSRR na Afganistan, wkroczenie Irakijczyków do Kuwejtu, rozwój islamskiego terroryzmu w latach 90., atak na World Trade Center, zapasy broni masowego rażenia Saddama, czy wreszcie „arabska wiosna”. Wszystkie te wydarzenia kształtowały światową geopolitykę, wszystkie były zaskoczeniem, na większość z nich Stany Zjednoczone nie były przygotowane.

Piszę dziś o tym dlatego, że znowu wydaje nam się, że celnie przewidujemy kształtujące sytuację na Bliskim Wschodzie trendy. Część z powyżej wymienionych wydarzeń nadała nowy kierunek historii regionu i toczyła się całkowicie naprzeciw ówczesnym tendencjom, niech arabska wiosna będzie tego najświeższym przykładem. Wniosek jest dość oczywisty. Należy być przygotowanym na nieprzewidziane. Zwłaszcza jeśli patrzymy na region, który po tylu latach wciąż jest dla nas zaskakujący, niezrozumiały, momentami wręcz nieprzenikniony. I co najgorsze, który cały czas źle oceniamy, gdyż spoglądamy na niego przez zupełnie nie pasujące do tamtejszych realiów okulary.

Spróbujmy wskazać kilka dominujących trendów charakterystycznych dla  dzisiejszego Bliskiego Wschodu.

1. Zmierzch dyktatorów – ponad dwa lata temu Zachód fetował „arabską wiosnę”. Oklaskiwano zmierzch dyktatorów, których wcześniej wspierano, z którymi z powodzeniem współpracowano. Komentatorzy porównywali wydarzenia bliskowschodnie do naszych – wschodnioeuropejskich, związanych z końcem Zimnej Wojny. Jak cały „arabskowiosenny ruch” się dalej potoczył doskonale wiemy. Faktem jest, że ze świata arabskiego większość dyktatorów wymiotło. Ostatni trzymają się władzy ostatkami sił (Assad) lub czują co raz bardziej chwiejny grunt pod stopami (GCC).

Czy Bliski Wschód bez dyktatorów to środowisko, do którego zdążymy się przyzwyczaić? Być może nie. Ma na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze ci, którzy przejmują władzę w państwach arabskich w sposób naturalny dla tego obszaru dryfują w kierunku dyktatorskiej władzy, choć starają się utrzymywać swoje działania za demokratyczną fasadą (Egipt,Jemen, być może Afganistan). Po drugie radykalizacja mas ludności arabskiej, które demokrację pojmują w sposób bardzo specyficzny, może doprowadzić do umocnienia się reżimów o wiele bardziej radykalnych i opresyjnych niż te obalone, w których prędzej czy później pojawią się jednostki wybitne, zdolne wytrwać przy władzy przez wiele „kadencji”. Po trzecie Zachód, który jest słaby i niechętny mieszaniu się w sprawy Bliskiego Wschodu jak nigdy wcześniej, może zechcieć wrócić do sprawdzonej metody kontrolowania regionu. To ostatnie rozwiązanie wydaje mi się bardzo możliwe. Eksperyment nie wypalił, a my nie mamy możliwości ułożenia stosunków na Bliskim Wschodzie po naszej myśli. Dlaczego nie odwołać się więc do znanych rozwiązań, które ponadto w o wiele mniejszym stopniu niż zbrojne interwencje brudzą ręce?

2. Ewolucja islamskiego terroryzmu po ponad dekadzie wojny – Wojna z terroryzmem trwa w najlepsze od pierwszych dni XXI wieku. W jej toku wiele osiągnięto, wielu szans także nie wykorzystano. Faktem jest jednak, że Al-Qaidę tropiono na tyle intensywnie, że została pozbawiona możliwości dokonywania ataków na skalę taką jak w Nowym Yorku, Madrycie i Londynie. Owszem, terroryzm rozkwitł z niespotykaną wcześniej mocą w samym regionie, ale, pomijając zagrożenie ze strony „samotnych wilków”, Europa i USA mogą czuć się bezpieczne.

W zasadzie z powyższym trudno dyskutować. Mam jednak dwie wątpliwości. Pierwsza to Hezbollah, o którym od dawna mówi się, że ma moc rażenia na Zachodzie o wiele większą, niż kiedykolwiek miała Al-Qaida. O tym, że w razie konieczności Teheran może spuścić ze smyczy swojego najważniejszego sprzymierzeńca należy stale pamiętać. Szczęśliwie obecnie Hezbollah ma własne problemy i pełne ręce roboty w Syrii i Libanie. Wpływa to znacząco na możliwości tej grupy. Druga sprawa to fakt, że wojna z terroryzmem w „bushowskim” rozumieniu dobiega w zasadzie końca, a jej efekty nie są zadowalające. W przyszłym roku z Afganistanu znikną główne siły NATO. Nie wiadomo czy i ile sił koalicji zostanie w tym kraju. Obecność sił USA na Bliskim Wschodzie będzie najmniejsza od końca Zimnej Wojny, a to w naturalny sposób umożliwi islamistom budowanie nowych „safe heavens”. Niestety w Afganistanie nie udało się osiągnąć wyników, które zapobiegłyby odrodzeniu terroryzmu w długiej perspektywie. Pakistanu nie udało się przekonać, że sumienne zwalczanie terroryzmu leży w jego interesie. A miejsc gdzie będzie można budować obozy, szkolić bojowników i kreować ambitne plany zamachów jest znacznie więcej niż dekadę wcześniej. Dzięki „arabskiej wiośnie” oczywiście. Może się więc okazać, że kilkanaście lat wysiłku poszło na marne i w zasadzie wrócimy do punktu wyjścia.

Wkrótce część druga. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Terroryzm, USA wobec Bliskiego Wschodu, Zamachy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s