Użycie broni chemicznej nie zadecyduje o interwencji w Syrii.

źródło: nationalinterest.org

źródło: nationalinterest.org

Jakiś czas temu Barack Obama deklarował, że użycie broni chemicznej w konflikcie syryjskim oznaczać będzie przekroczenie „czerwonej linii”. Za tą granicą otworzą się wrota do zorganizowania interwencji w Syrii. Rzeczywiście, pomijając aspekt humanitarny oraz fatalne wpływ na środowisko i mieszkańców Syrii, użycie broni chemicznej może być zagrożeniem dla amerykańskich sojuszników – Turcji, Jordanii i Izraela. Rzeczywiście, jeżeli strony w wojnie syryjskiej zaczną używać broni chemicznej, należałoby podjąć zdecydowane kroki. Broni chemicznej użyto. Nikt nic w tej sprawie nadal nie chce zrobić i stan ten raczej się w najbliższym czasie nie zmieni.

Śledząc doniesienia na temat całego zamieszania wokół syryjskiej broni chemicznej, a także kolejnych uników amerykańskiego prezydenta, zaczynam dochodzić do wniosku, że wyznaczenie takiej, a nie innej „czerwonej linii” było znakomitym wybiegiem. Dziś z pewnością wiadomo już, że broni chemicznej użyto. Wiedzą o tym w Europie, wiedzą o tym na Bliskim Wschodzie, wiedzą o tym w Turcji. Ba, turecka armia przygotowuje się nawet na kolejne użycie broni chemicznej za swoją południową granicą. Dyskutowana jest kwestia, która ze stron konfliktu broni tej użyła. Nie ma to jednak w moim mniemaniu aż tak wielkiego znaczenia. Stolicą, która jest najmniej przekonana i najchętniej skupia się na wątpliwościach jest Waszyngton.

Obama domaga się dowodów „nie pozostawiających wątpliwości”. Najlepiej zebranych przez ONZ i pozytywnie ocenionych przez wszystkich jej członków, takich, które za uprawniające do podjęcia interwencji uzna także Władimir Putin. W zasadzie najkorzystniej byłoby gdyby Assad stanął przed kamerami i publicznie wyznał, że rozpyla na terenie swojego kraju sarin.

Sytuacja o jakiej „marzy” Obama jest nie do osiągnięcia. Skrupulatne ONZowskie śledztwo na terenie Syrii to mrzonka. Długotrwałe postępowanie musiałoby toczyć się z pełną współpracą zarówno syryjskiego rządu, jak i powstańców. Zresztą, wyniki śledztwa i tak byłyby kwestionowane na licznych szczeblach biurokratycznej piramidy. Dowody może zebrać jedynie wywiad. Służby wywiadowcze mają do tego odpowiednie narzędzia. Wywiad może śledzić chemiczny arsenał satelitarnie, podsłuchiwać, wykorzystać swoich ludzi do zebrania skażonych materiałów w terenie, dotrzeć do zwłok ofiar ataku, dotrzeć do świadków. Co więcej, większość z tych kroków poczyniono, a dowody zebrano.

Czy jednak jakikolwiek efekt działania służb specjalnych będzie w stanie przebić gigantyczną zaporę politycznej niechęci wobec zaangażowania. Oczywiście nie. Te dowody zawsze mogą być podważone, nie uznane na arenie międzynarodowej. Agenci mogą być celowo wprowadzani w błąd, dowody mogą być sfabrykowane, zmanipulowane, a to, że nasłuchowcy podsłuchają rozmowę syryjskich żołnierzy dotyczących użycia broni chemicznej w praktyce nic nie oznacza. Tylko, że innych dowodów nie będzie, więc albo polegajmy na tym co możemy realnie mieć, albo narysujmy na mapie Syrii inną „czerwoną linię”.

Nie przekonuje mnie argumentacja, że USA działają tak ostrożnie, bo boją się powtórki wpadki z bronią masowego rażenia Saddama w 2003 roku. USA przyjmują taką postawę, bo w Białym Domu nie ma woli, by w jakikolwiek sposób angażować się w Syrii. Osobiście uważam taką postawę za błąd, choć oczywiście jestem w stanie ją zrozumieć. Rzeczywiście, przeciwko interwencji przemawia wiele faktów. Niemniej obecna sytuacja wystawia Obamie bardzo złe świadectwo. Prezydent nadal nie rozumie, że Bliski Wschód jest regionem gdzie zachowania symboliczne, gdzie choćby pozorne okazanie siły lub słabości znaczą bardzo wiele. Obama mógł nie składać deklaracji, a jeśli je złożył powinien wziąć za swoje słowa odpowiedzialność. Jego bierność i przymykanie oczu na fakty jest kolejnym ciosem w pozycje Ameryki na Bliskim Wschodzie. No i jeszcze jedna ważna rzecz. W Syrii dziś mogą wyciągnąć wniosek, że zaatakowanie jednej czy dwóch wiosek, miasteczek, dzielnic za pomocą broni chemicznej ujdzie całkowicie bezkarnie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Broń Masowego Rażenia, Syria, Służby Specjalne, USA wobec Bliskiego Wschodu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s