Destabilizacja Lewantu.

źródło: trekearth.com

źródło: trekearth.com

Widoczny na powyższym zdjęciu Krak des Chevaliers, jeden z największych zamków Joannitów w Ziemi Świętej, jest trwającym od wielu wieków świadkiem i symbolem czasów, kiedy w Lewancie dochodziło do wielkich starć między cywilizacjami. Lewant to rejon, który od zarania przyciągał zdobywców, rodził konflikty, a w ziemie dzisiejszej Syrii, Libanu, czy Izraela wsiąknęło wiele krwi. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, że miejsce to leży na styku wielkich religii, jest również sworzniem łączącym trzy kontynenty Starego Świata. Jednak w ostatnich kilkudziesięciu latach, choć Lewant nadal borykał się z wieloma konfliktami o lokalnym charakterze, inne regiony Bliskiego Wschodu przyciągały więcej uwagi. Zatoka Perska i afgańsko-pakistańskie pogranicze były „gwiazdami” międzynarodowych mediów, to tam toczyły się wojny, w które zaangażowane były Stany Zjednoczone. W Lewancie panował względny spokój. Dziś sytuacja wygląda już zupełnie odmiennie.

Destabilizacja Lewantu, jak większość negatywnych trendów w regionie, jest ściśle związana z „arabską wiosną”. W wyniku rewolucji 2011 roku upadły dwa reżimy, które choć wzorcowe nie były gwarantowały stabilność i przewidywalność w zachodniej części Bliskiego Wschodu. Mam oczywiście na myśli Egipt i Syrię.

Na destabilizację całego rejonu, szeroko rozumianego od Turcji po Synaj, największy wpływ ma wojna syryjska. Konflikt ten już dawno przestał być problemem Syrii, a jego negatywny wpływ zatacza co raz szerze kręgi. Co więcej, społeczność międzynarodowa całkowicie oblała egzamin nie potrafiąc zaangażować się w jego rozwiązanie, a wręcz przeciwnie, podsycając go wedle najlepszych zimnowojennych wzorców.

Wojnę te można rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Po pierwsze, jest to wojna religijna. Wzorzec opozycja kontra władza dawno temu przestał obowiązywać w Syrii, dziś to przede wszystkim walka Szyitów z Sunnitami. Bojownicy Hezbollahu prowadzący krwawe walki z członkami Al-Qaidy. Myślę, że najwięksi pesymiści nie wymyśliliby takiego scenariusza kilka lat temu, a fakt, że „zachód” dopuścił do takiego obrotu spraw jest totalną klęską, bo rzeczywiście, dziś już ciężko wybrać punkt, w którym bezpiecznie można by lokować poparcie.

Po drugie obecna faza konfliktu ma wszelkie znamiona zimnowojennego konfliktu ograniczonego. Sprawa jest jednak tym bardziej skomplikowana, że mamy do czynienia z sytuacją dwuskalową. Na jednej płaszczyźnie w Syrii ścierają się potęgi regionalne, czyli Iran i państwa Półwyspu Arabskiego. Na drugiej Zachód i Rosja. Rosjanie bardzo aktywnie wspierają Assada, państwa NATO niezdarnie starają się wspierać opozycję.

Rany od rykoszetów wojny w Syrii pojawiają się na obliczach wszystkich państw Lewantu. Przede wszystkim uchodźcy z Syrii, z którymi związany jest jeden z największych kryzysów humanitarnych w historii Bliskiego Wschodu, wpływają destabilizująco na Liban, Turcję, a przede wszystkim Jordanię. Same działania wojenne, zwłaszcza ich religijny aspekt, fatalnie wpływa na bezpieczeństwo i pokój w Libanie i Iraku. Co raz trudniej z dala od konfliktu utrzymać jest się Izraelowi. Tel Awiw ma ten problem, że obecnie nie ma dla niego dobrych rozwiązań wojny w Syrii. Jak wspomniałem wyżej, z jednej strony Hezbollah, z drugiej radykalny sunnizm i Al-Qaida. Nie dziwi, że Izrael co raz częściej ingeruje w konflikt, niszcząc zapasy zaawansowanego uzbrojenia, które mogą wpaść w ręce jednej lub drugiej strony. Dochodzi również do spięć i wymian ognia na Wzgórzach Golan, a być może Izrael będzie musiał podjąć również działania przeciwko systemom obrony przeciwlotniczej, które Assadowi chce dostarczyć (już dostarczyła?) Rosja. Na koniec Turcja, której marzenia o swobodnym gospodarczym wzroście w oparciu o współpracę z państwami Lewantu legły w gruzach w 2011 roku. Pomijając kwestie ekonomiczne i związane z uchodźcami, konflikt oddziałuję na Turków bardziej bezpośrednio. Przecież obywatele Turcji ginęli już w związku z walkami za południową granicą.

W Syrii mamy również do czynienia ze zjawiskiem typowym dla nowoczesnych konfliktów w regionie, czyli napływem bojowników z całego muzułmańskiego świata. Tyle, że tym razem zasilają oni obie strony. Elementu tego będzie bardzo trudno pozbyć się w przyszłości z Lewantu i już dziś można powiedzieć, że efekt ich obecności będzie długofalowy. Gdy kiedyś walki w Syrii ucichną zwycięska strona spojrzy na inne cele, niewątpliwie najbliższym będzie Izrael.

Pożar w Syrii objął ościenne państwa, póki co wszyscy na około jedynie oliwy do ognia dolewają, pomysłu jak go ugasić nikt jeszcze nie znalazł. Nie wątpię, że zadziała jedynie najprostszy i najbardziej oczywisty, militarne zaangażowanie. Konia z rzędem jednak temu, kto dziś wskaże, w które miejsce tego węzła gordyjskiego przyłożyć ostrze. A był czas, że sprawa była o wiele mniej skomplikowana.

Oprócz Syrii mamy również Egipt. Egipt na szczęście w wojnie domowej (na razie) się nie pogrążył. Jednak zmiana władzy, radykalizacja nastrojów egipskiej ulicy, również wpływają niekorzystnie na bezpośrednie otoczenie. Po pierwsze zagrożone zostało bezpieczeństwo energetyczne Izraela, po drugie rewolucja egipska wpłynęła na wydarzenia w Gazie, po trzecie wreszcie efektem upadku władzy Hosniego Mubaraka jest destabilizacja i upadek rządów prawa na Półwyspie Synaj. Jeżeli chodzi o Synaj to nic się nie zmieniło. Dopóki w Kairze trwa walka o władzę, a społeczeństwo jest podzielone, a jest podzielone co raz bardziej, dopóty Egipt z problemem Synaju sobie nie poradzi. Inna sprawa, że gdy wreszcie ten czy inny ośrodek władzy w Kairze okrzepnie, może zechcieć skanalizować wewnętrzne wrzenie i napięcia, czyli przyjąć agresywną postawę wobec Izraela.

Wszystkie te problemy narodziły się w przeciągu dwóch lat. Oczywiście w znacznej mierze Zachód również jest za nie odpowiedzialny. Sytuacja na wiosnę 2011 roku zaskoczyła polityków w zachodnich stolicach, zaskoczyła służby wywiadowcze państw NATO. Jak USA zareagowały na rewolucję w Egipcie wszyscy pamiętamy, sukces Egipcjan w walce z wieloletnim reżimem rozgrzał głowy w całym regionie. Za błędy przyjdzie płacić przez długi czas.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Egipt, Izrael, Jordania, Syria, Turcja i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s