Upadek Al-Kusajr i historyczna przemiana Hezbollahu.

źródło: english.al-akhbar.com

źródło: english.al-akhbar.com

Dziś rano (5 czerwca) nadeszły fatalne dla syryjskich powstańców wieści. Siły rządowe zdobyły kluczowe ze strategicznego punktu widzenia miasto al-Kusajr, niezwykle ważne zarówno dla Assada, jak i rebeliantów. To potężny cios dla sił powstania. Dodajmy, że kilka dni temu siły rządowe zdobyły również pełną kontrolę nad Damaszkiem, zabezpieczając między innymi lotnisko, dzięki któremu obecnie w Syrii bez przeszkód mogą lądować samoloty z rosyjskim i irańskim wsparciem. Szala zwycięstwa przechyla się dziś bardzo wyraźnie na stronę Assada. Nie można mieć wątpliwości, że jest to możliwe głównie dzięki wsparciu rosyjskich i irańskich sojuszników. Wsparcie, którego zachód udziela powstańcom jest dalece niewystarczające.

W Waszyngtonie i europejskich stolicach trwają polityczne przepychanki nad tym, czy do Syrii można wysłać jakąkolwiek broń, czy też nad powszechnie znanym już faktem o broni chemicznej, która bez wątpienia była używana w czasie wojny. Rosja i Iran w tym czasie nie próżnują. W zachodnich mediach pojawiają się już informacje o „osi” Teheran-Moskwa, co raz bardziej pewnie i agresywnie poczynającej sobie na Bliskim Wschodzie i bez mrugnięcia okiem wykorzystującej bierną postawę Zachodu. W ponad dwa lata po wybuchu wojny w Syrii Iran i Rosją są bliskie zapewnienia utrzymania władzy Assada, swojego sojusznika. Rzecz nie do pomyślenia jeszcze pół roku temu. W całej układance jest jeszcze jeden bardzo ważny, działający również zdecydowanie gracz – Hezbollah.

Mniej więcej tydzień temu doszło do znaczącej wolty w historii Hezbollahu. Libańska partia zerwała ze swoją tradycyjną, lansowaną przez lata, rolą obrońcy muzułmanów przed „syjonizmem” i wpływami zachodu, reprezentowanymi przez Amerykanów. Hezbollah ustami Hassana Nasrallaha jasno i zdecydowanie opowiedział się po stronie jednej ze stron w narastającym na Bliskim Wschodzie konflikcie religijnym. Powodem postawy „Partii Boga” jest oczywiście wojna w Syrii. Zły obrót wydarzeń, sukcesy rebeliantów, zagroziły żywotnym interesom Hezbollahu, który w razie upadku Assada mógł znaleźć się w izolacji, pozbawiony zarówno zaplecza syryjskiego, jak i odcięty od Iranu.

Bojownicy Hezbollahu wspierali reżim Assada od dawna, jednak eskalacja ich zaangażowania nie pozwala na dłuższe ukrywanie tego faktu i merytoryczne lawirowanie. Wcześniej Nasrallah mówił o potrzebie dialogu w Syrii, przyjmował wyważoną postawę, choć powszechnie wiadomym było, że Hezbollah szkoli i wspiera siły reżimu, zwłaszcza alawickie bojówki al-shabiha, oskarżane o liczne masakry na sunnickiej ludności. Wydaje się, że momentem przełomowym była właśnie bitwa o al-Kusajr.

Jak wspomniałem, miasto ma kluczowe strategiczne znaczenie. Po pierwsze zapewnia połączenie między Damaszkiem a alawicką częścią Syrii, po drugie umożliwia transfer uzbrojenia pomiędzy Syrią a Libanem. W wygłoszonym pod koniec maja przemówieniu Hassan Nasrallah nie tylko otwarcie ogłosił poparcie Hezbollahu dla Bashara Assada, ale także zaatakował sunnickich radykałów walczących w Syrii. Po raz pierwszy Hezbollah tak otwarcie zwrócił się przeciwko innym muzułmanom. Porównał syryjskich rebeliantów do Izraela i USA. Moment ten należy zapamiętać, albowiem Hezbollah długo nie odzyska wizerunku, który tego dnia został zniszczony. „Partia Boga” z ugrupowania, które w pewien sposób reprezentowało wszystkich muzułmanów w oporze przeciwko Izraelowi, zmienia się na naszych oczach w grupę stricte religijną, sektariańską, zdecydowanie wspierającą „sprawę szyicką”.

W sposób oczywisty musi to podgrzać temperaturę w regionie, a zwłaszcza w samym Libanie. Wojna religijna, który toczy się w Syrii i rozlewa na Irak, jest co raz bardziej obecna też w Libanie. Zaledwie w kilka godzin po przemówieniu Nasrallaha ostrzelano szyickie przedmieścia na południu Bejrutu, wysocy rangą dowódcy syryjskich rebeliantów zapowiedzieli zażartą walkę z Hezbollahem, nawet na terenie sąsiedniego kraju, a Yusuf al-Qaradawi, uznany za jednego z najważniejszych, współczesnych myślicieli sunnickich rzucił fatwę na Iran i Hezbollah. Środowiska sunnickie postrzegają dziś Szyitów jako wrogów groźniejszych niż USA i Izrael. Potok sunnickich bojowników napływa do Syrii z całego muzułmańskiego świata. Transformacja tej wojny z antyrządowej rebelii do wojny religijnej w pełnym tego słowa znaczeniu chyba ostatecznie się dokonała.

Przywódcy Hezbollahu to rozsądni ludzie, wytrawni politycy, na pewno nie zaślepieni religijnym fanatyzmem radykałowie. Jeżeli zdecydowali się na tak drastyczny ruch, na polityczną woltę, która zmieni historię partii, musieli mieć ważne ku temu powody. Powodem tym jest Syria. My, ludzie zachodu, jeszcze rok temu byliśmy pewni, że Assad musi upaść, tak jak inni dyktatorzy. Zachód nie docenił determinacji Iranu, Rosji i Hezbollahu, dla których sojusznicza Syria jest interesem absolutnie pierwszoplanowym. Podczas gdy na zachodzie toczą się dyskusje, w Syrii trwa wojna, w którą przychylne Assadowi państwa angażują się z dużą mocą. Wydaje się, że w tej chwili bardzo trudno będzie odwrócić jej bieg bez dalszej, tragicznej w skutkach eskalacji. Choćby dlatego, że Hezbollah postawił wszystko na jedną kartę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Liban, Syria i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s